piątek, 18 maja 2012

Ostatnia walka Kościoła wojującego


"Bojowaniem jest życie człowieka na ziemi, podobne do dni zwykłego najemnika." Hi 7:1  
«Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę,  pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę,   a ty czyhać będziesz na piętę jej».
Tymi słowami, które Bóg skierował do węża – szatana w Raju, na ziemię przeniosła się walka, jak powstała w Niebie, gdy Pan Bóg pokazał Aniołom wizję niewiasty, którą miał stworzyć. Gdy Lucyfer ( niosący światło), najpiękniejszy anioł usłyszał, że Niewiasta będzie ich Królową, uniesiony pychą powiedział: Nie będę służył.
"Oto znienawidzona współzawodniczka, którą mi zapowiadano, oto Królowa, która ma zburzyć państwo moje, która od pierwszej życia chwili jest już tak straszna, jak wojsko uszykowane do boju".
„Poznałam też, że taki przeciwkonim zapadł wyrok odwieczny: walka miała trwać dopóty, dopóki chóry upadłe nie będą przywrócone. A ten czas wydawał się duszy mojej niezmiernie długim, prawie niemożliwym. Walka miała być na ziemi, zaś tam, u góry, żadnej nie miało być więcej walki, tak On postanowił.” (Anna Katarzyna Emmerich).
"I wybuchła walka w niebie: Michał i aniołowie jego stoczyli bój ze smokiem. I walczył smok i aniołowie jego," Ap 12.7
"Wtedy rzekł do nich: Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica." Łk 10:18  
W Starym Testamencie Ludem, który walczył w imieniu Boga był Izrael. (Izrael to "Bóg walczy"). Ilekroć Izrael zdradzał Boga z innym bóstwami, które czcili pogańscy sąsiedzi Izraela, Bóg posyłał proroków, by upominali Jego lud.
"Odtąd nie będą składać ofiar demonom, z którymi uprawiali nierząd. Będzie to dla nich ustawa wieczysta dla ich pokoleń." Kpł 17:7  
"A Gedeon kazał z tego sporządzić posąg, który ustawił w swoim mieście Ofra; i uprawiał przy nim cały Izrael nierząd kultowy, tak iż posąg ten stał się pułapką dla Gedeona i jego domu." Sdz 8:27
Bóg jest Bogiem zazdrosnym, który nienawidzi bałwochwalstwa, czyli nierządu duchowego.
W Nowym Testamencie ludem należącym do Boga i kontynuującym walkę z mocami ciemności jest Kościół, który założył Pan Jezus za cenę swojej Najświętszej Krwi. Również w Kościele Bóg nie dopuszczał bałwochwalstwa, czyli duchowego nierządu.
"Czyż nie wiecie, że ciała wasze są członkami Chrystusa? Czyż wziąwszy członki Chrystusa będę je czynił członkami nierządnicy? Przenigdy!" 1Kor 6:15 
Kościół Jezusa Chrystusa to takie Ciało, którego Głową jest Pan Jezus, wszyscy w Niebie to Kościół tryumfujący, wszyscy w czyśćcu to Kościół cierpiący, a wszyscy wierni na ziemi, to Kościół wojujący ( walczący). Wzajemna miłość między tymi częściami Kościoła nazywamy „Świętych obcowaniem”.
Jakie Kościół musiał toczyć walki i jakie męki ponosił Pan Jezus w Ogrójcu, objawił Annie Katarzynie Emmerich: 
„Na pierwszego Adama spuścił Bóg sen, a otworzywszy mu bok, wyjął jedno żebro; z żebra tego urobił niewiastę Ewę, matkę wszystkich żyjących, i przyprowadził ją do Adama. Ten zaś rzekł: „To kość z kości mojej i ciało z ciała mego; mąż opuści ojca i matkę i pójdzie za żoną swoją i będą dwoje w jednym ciele."—Tak ustanowione było małżeństwo, o którym napisane jest: „Sakrament to wielki, powiadam jednak, iż w Chrystusie i w Kościele." I tak się rzecz miała; Chrystus bowiem, nowy Adam, miał także spuścić na Siebie sen, — sen śmierci krzyżowej; z otworzonego Jego boku miała powstać nowa Ewa, Jego dziewicza oblubienica, matka wszystkich żyjących, tj. Kościół. Jej chciał Jezus, dać krew odkupienia, wodę oczyszczenia i Ducha Swego, trzy rzeczy, które świadectwo dają o Nim na ziemi. Chciał dać jej święte Sakramenty, by była czystą, niepokalaną, świętą Jego oblubienicą. On sam miał być jej głową, a my członkami, poddanymi głowie, mieliśmy być kością z kości Jego, ciałem z ciała Jego. Przyjmując człowieczeństwo, ofiarując się umrzeć za nas, opuścił Jezus także Ojca i Matkę, a poszedł za oblubienicą Swoją, Kościołem, zjednoczył się z nią w jedno ciało, żywiąc ją Najśw. Sakramentem Ołtarza, w którym odbywa ustawicznie duchowe zaślubiny z nami; ofiarował się przebywać na ziemi ze Swą oblubienicą, Kościołem, dopóki my wszyscy w niej i z Nim nie zgromadzimy się w Niebie. On też powiedział: „Bramy piekielne nie przemogą go." Chcąc wprowadzić w czyn tę miłość nieskończoną dla grzeszników, stał się Jezus sam człowiekiem, bratem grzeszników, by wziąć na Siebie karę za wszystkie winy. Upadał pod brzemieniem smutku na widok wielkości tej winy i ogromu mąk jednawczych, a jednak z radością poddał się woli Ojca niebieskiego i zgodził się być ofiarą przebłagalną. A oto teraz przedstawiły Mu się przed oczy wszystkie cierpienia, walki i zniewagi, jakie miał ponieść przyszły Kościół, Jego oblubienica, którą postanowił odkupić tak drogą ceną Krwi Swojej przenajświętszej. Musiał patrzeć na najboleśniejszą dla Niego niewdzięczność ludzką.
Przed duszą Jezusa stanęły jak żywe wszystkie przyszłe cierpienia Jego Apostołów, uczniów i przyjaciół; widział, jak małym będzie z początku Kościół, jak później z Jego wzrostem pojawią się zaraz kacerstwa i schizmy, w których przez pychę i nieposłuszeństwo pod różnymi formami próżności i pozornej samoobrony powtórzy się cała historia upadku grzechowego. Widział chytrość, przewrotność i złość mnóstwa chrześcijan, różne rodzaje kłamstwa i oszukańczych wykrętów dumnych nauczycieli; widział wszystkie świętokradzkie zbrodnie występnych kapłanów i straszne następstwa tego; widział ohydne spustoszenia w królestwie Bożym na ziemi, w tej świątnicy ludzkości niewdzięcznej, którą właśnie zamierzał odkupić i umocnić własną Krwią i życiem wśród mąk niewysłowionych.
Tak przeciągały przed duszą bolejącego Jezusa w niezliczonych rzędach obrazów zgorszenia i występki wszystkich stuleci aż po nasze czasy i dalej aż do skończenia świata, we wszystkich objawach chorobliwego obłąkania, pysznego fałszu, zaciekłego zagorzalstwa, fałszywego proroctwa, heretyckiej zatwardziałości i złośliwości. Wszyscy odszczepieńcy, samozwańcy, fałszywi nauczyciele, obłudni naprawcy, uwodziciele i uwiedzeni, wszyscy szydzili zeń i dręczyli Go, że nie jest przybity do krzyża odpowiednio i dogodnie dla ich pożądliwości i wytłumaczenia ich pychy; więc darli i rozdzierali między siebie całodzianą szatę Kościoła Jego. Tłumy ich zniewalały Go, wyszydzały i zapierały się Go.”
Również św. Janowi Bosko objawiono wizję ostatniej walki Kościoła pod postacią walki na morzu: (1862 r.!)
„Wszystkie okręty nieprzyjaciela rozpoczęły atak. Próbowały na każdy możliwy sposób przyhamować i zatopić statek Papieża: jedne czyniły to przy pomocy pism i książek lub innych materiałów zapalnych, których mieli pełno do dyspozycji, inni uruchomili strzelby, karabiny i moździerze. Bitwa rozszalała się na dobre. Dzioby nieprzyjacielskich statków uderzały gwałtownie w burty przeciwników, lecz ich wściekłe zapędy nie przynosiły skutków. Marnowali tylko czas i amunicję. Wielki okręt Papieża płynął bezpiecznie i spokojnie. Z upływem czasu bardzo silne i zmasowane ataki wrogów spowodowały duże i głębokie wyrwy w jego bokach. Lecz delikatny wiatr, płynący od dwóch kolumn, natychmiast te szkody usunął. W czasie bitwy wiele statków, wycofawszy się z obawy przed niebezpieczeństwem, ostrożnie obserwowało z daleka rozwój wypadków. Wraki rozbitych okrętów nieprzyjacielskich zginęły w odmętach oceanu. Statki, trzymające się dotąd na uboczu, szybko popłynęły ku owej bramie z dwóch kolumn, a dotarłszy tam, zakotwiczyły się przy nich. Pozostały tam bezpieczne razem z głównym okrętem papieskim. Na morzu zapanował wielki spokój.
Ksiądz Bosko wyjaśnia
W tym momencie ks. Bosko spytał ks. Rua: «o myślisz o tym opowiadaniu?»Ksiądz Rua odpowiedział:
«Wdaje mi się, że okręt Papieża może oznaczać Kościół, którego on jest zwierzchnikiem, a statki mniejsze, ludzie i morze — to świat. Obrońcy dużego okrętu, to wierni serdecznie przywiązani do stolicy Apostolskiej. Jej wrogowie próbują unicestwić ją za wszelką cenę. Kolumny na oceanie, to nabożeństwo do Matki Najświętszej i Najświętszego Sakramentu» Ksiądz Rua nie wspomniał o Papieżu, który upadł i zmarł.
Ksiądz Bosko również milczał na ten temat. Dodał tylko: «Masz rację! Powinienem wyjaśnić jeszcze jedno zjawisko. Okręty wroga — to symbol prześladowań. Zbliżają się bardzo trudne momenty dla Kościoła. Dotychczasowe jego walki są niczym w porównaniu z tym, co go czeka. Wrogie okręty symbolizowały prześladowców, którzy próbują zatopić statek papieski. Są tylko dwa sposoby, by mógł się uratować w tym wielkim dramacie:
NABOŻEŃSTWO DO NAJŚWIĘTSZEJ MARYI WSPOMOŻYCIELKI WIERNYCH i CZĘSTA KOMUNIA ŚWIĘTA. Należy dołożyć maksymalnych wysiłków, by te dwie praktyki realizować wszędzie i w życiu wszystkich”.
Ksiądz Bosko nie dał żadnych innych wyjaśnień.

Równo 50 lat temu zmarł ostatni katolicki papież Pius XII. Kościół walczący przestał istnieć. Do głosu doszli wrogowie Kościoła, którzy pod wpływem diabła, którego biorą za Ducha św. postanowili zbudować nowy, lepszy Kościół, Kościół bez dogmatów, a więc bez Wiary, „Kościół pielgrzymujący” szeroką drogą do piekła. Zamiast Kościoła walczącego moderniści zbudowali „Kościół” przyjazny dla wszystkich swoich wrogów: protestantów od Adwentystów, poprzez wszystkie odmiany ewangelików, do Zielonoświątkowców, żydów, muzułmanów, ateistów  i wszystkich pozostałych tak czy inaczej niewierzących.  Dla niepoznaki bałwochwalstwo nazwali „dialogiem ekumenicznym”. Zupełnie zignorowali ostatnie polecenie Pana Jezusa:
 «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony.
Zamiast nawracania i walki z herezjami, diabłem i wrogami Kościoła, wdali się w duchowy nierząd, podobnie jak Izraelici w Starym Testamencie.
Stworzyli Nową Mszę (NOM), Nowe Prawo Kanoniczne, Nowy Katechizm, Nowy Różaniec, Nową ewangelizację, zreformowali Sakramenty,  Nowy kalendarz liturgiczny itd.
Zbudowali nowe kościoły dla czci demonów, gdzie oddzielono Tabernakulum od ołtarza. Wszystko to dokonało się pomimo dekretu Św. Kongregacji Rytów z 1957r., kategorycznie zabraniającego, aby tabernakula były umieszczane poza ołtarzem.
„Kościół” posoborowy nie ma więc wrogów, z wyjątkiem tych, którzy pozostali wierni Tradycji jak mówi Pismo: "I zawrzał smok gniewem na niewiastę, i odszedł, aby podjąć walkę z resztą jej potomstwa, które strzeże przykazań Bożych i trwa przy świadectwie o Jezusie." Ap  12: 17 
Ponieważ nie ma już Kościoła walczącego, diabeł walczy z resztą wiernych, którzy nie mogą liczyć ani na papieża, ani na biskupów, którzy stali się wilkami.
Posoborowy „Kościół” stał się wrogiem Kościoła Katolickiego, bo dołączył do w/w wrogów Kościoła, stał się wielką Nierządnicą, jak mówi Pismo Ap.17.
W posoborowym „Kościele” nie można się zbawić, jak przyznał O. Jezuita, gdy zadałem takie pytanie. Gdyby był katolikiem, to odpowiedziałby, że poza Kościołem nie ma zbawienia, bo taki jest dogmat Wiary!
Zbawiony więc będzie cały Izrael ( nie mylić z żydami! bo: „Nie wszyscy bowiem, którzy wywodzą się z Izraela, są Izraelitami." Rz 9:6) zarówno ze Starego jak i z Nowego testamentu. Czekanie na nawrócenie aktualnych mieszkańców Izraela jest nieznajomością Pisma.

„jeśli kto twierdzi, że kara szatanów i złych ludzi jest tymczasowa i że kiedyś nastąpi jej koniec, czyli „apokatastaza” dla diabłów i bezbożnych ludzi – niech będzie wyklęty!
Kan. 9. Jeśli ktoś twierdzi, że liturgiczne zarządzenie Kościoła rzymskiego, według którego część kanonu i słowa konsekracji odmawia się po cichu jest godne potępienia albo że należy Mszę św. Odprawiać tylko w języku narodowym, albo że nie należy dodawać wody do wina przy ofiarowaniu kielicha, jakby to było przeciwne ustanowieniu Chrystusa - n.b.w.

Nie łudźcie się. Życie to nie bajka. Czasu zostało niewiele. Wieczność czeka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz