poniedziałek, 14 maja 2012

Bagno


Jak Bóg chce kogoś ukarać, to odbiera mu rozum. To powiedzenie jest tym bardziej aktualne, że żyjemy w czasie kary, za niespełnienie żądań Matki Bożej z Fatimy, szczególnie za niepoświęcenie Rosji Jej Niepokalanemu Sercu.
Dowodzi tego również świadectwo nawróconego Żyda Andre Frossarda, bardzo podobne do nawrócenia Szawła, który z prześladowcy Kościoła, stał się Jego obrońcą i Apostołem pogan.
Oczywiście wiele go to kosztowało, bo każdy kto się nawraca, staje się prześladowany przez dotychczasowych współwyznawców, jak doświadczył św. Paweł.
Warto przypomnieć słowa AndreFrossarda, szczególnie teraz, gdy zamiast nawracać żydów, o których św. Paweł napisał: "my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest ( i zawsze będzie) zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan;" (1Kor 1:23) oraz którzy nie uznają Trójcy Przenajświętszej, jedynego Boga, posoborowa Wielka Nierządnica  prowadzić będzie z nimi  „dialog”, diabli wiedzą po co, ale skoro diabeł kieruje posoborowym „Kościołem” to trudno.
„Jestem ateuszem pełnym wewnętrznego spokoju; nic nie przeczuwam więc, gdy znużony czekaniem na koniec nie­zrozumiałych praktyk religijnych, które zatrzymują mego towarzysza dłużej, niż się tego spodziewał, otwieram z kolei małe żelazne drzwi, by zbadać z bliska, w charakterze artysty czy gapia, budynek, gdzie mój przyjaciel - mam ochotę powie­dzieć - zasiedział się. (W rzeczywistości czekałem na niego najwyżej trzy albo cztery minuty). ()
Wtargnięcie Boga, gwałtowne, totalne, przynosi radość, która nie jest niczym innym, jak szczęściem uratowanego, szczęściem topielca wyciągniętego w ostatniej chwili z wody; między sytuacją topielca a moją jest jednak pewna różnica: z bagna, w którym byłem pogrążony, zresztą o tym nie wiedząc, zdaję sobie dopie­ro sprawę w momencie, gdy niewidzialna ręka unosi mnie ku zbawieniu i wtedy ogarnia mnie zdumienie, że mogłem w tym błocie - tkwię w nim jeszcze do połowy ciała - żyć i oddychać.
Jednocześnie wiem, że stałem się członkiem nowej rodziny, którą jest Kościół. Obowiązkiem jego będzie prowadzić mnie tam, dokąd trzeba, bym szedł, gdyż mimo pozorów muszę przebyć jeszcze pewną odległość, którą pokonać może jedynie oba­lenie prawa ciążenia.”

Powyższe słowa nawróconego Żyda zostały napisane w 1935 r. gdy był jeszcze jedyny Kościół katolicki, katolicki papież i jedyna katolicka Msza św. Wszechczasów.
Dzisiaj nic z tego nie pozostało, a bagno, w którym tkwił w dobrym samopoczuciu śp. Andre Frossard, jest wielokrotnie głębsze, że nawet promyk światła się nie może przebić.
Ludzie żyją dzisiaj w tym bagnie, nie wiedząc, że na końcu czeka straszliwa przepaść piekielna. Gdyby ludzie wiedzieli, czym jest piekło, to na ziemi byłby raj.
Zawsze dziwiło mnie, że może ktoś iść dobrowolnie do piekła. To tak, jakby skoczyć do czynnego wulkanu, ale na wieki, bo ogień w piekle nie gaśnie i robak nie umiera.  Wydawało mi się to niewiarygodne, ale skoro św. Faustyna napisała, że „najwięcej widziała w piekle tych, którzy nie dowierzali, że jest piekło” (Dz. 741), to przestałem się dziwić.
Dwa lata później, bo w roku 1937 św. Faustyna napisała w „Dzienniczku”:
„Ostatki. Ostatnie te dwa dni karnawału, poznałam wielki nawał kar i grzechów. Dał mi Pan poznać w jednym momencie grzechy świata całego w dniu tym popełnione. Zemdlałam z przerażenia i pomimo, że znam całą głębię miłosierdzia Bożego, zdziwiłam się, że Bóg pozwala istnieć ludzkości. I dał mi Pan poznać, kto podtrzymuje istnienie tej ludzkości: to są dusze wybrane, Kiedy dopełni się miara wybranych, świat istniał nie będzie. (Dz 926-927) a także:
 Dziś rano widziałam w czasie Mszy św. Jezusa cierpiącego. Męka Jego odbiła się w ciele moim, choć w sposób niewidzialny, ale niemniej bolesny. Jezus spojrzał się na mnie i rzekł: - dusze giną mimo Mojej gorzkiej męki. Daję im ostatnią deskę ratunku, to jest święto miłosierdzia Mojego. Jeżeli nie uwielbią miłosierdzia Mojego, zginą na wieki,­ Sekretarko Mojego miłosierdzia, pisz, mów duszom o tym wielkim miłosierdziu Moim, bo blisko jest dzień straszliwy dzień Mojej sprawiedliwości.(Dz 964-965).

Trzeba być niespełna rozumu, by należeć do posoborowego „Kościoła”, który każdy nowy rok, zaczyna od dalszego niszczenia wiary, której i tak jest jak na lekarstwo.
Czy należy się więc dziwić, że Pan Jezus zadał pytanie: „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz