poniedziałek, 28 maja 2012

Okupacja Kościoła


Papież Pius XII, który objął papieski tron w 1939 roku był z pewnością świadomy zagrożenia, jakie dla Kościoła stanowił modernizm; nie tylko skarżył się na to, że skrycie głosi się go w seminariach, niejednokrotnie miał też mówić, że nawet jeśli jest ostatnim papieżem powstrzymującym zalew innowacji, to będzie w tym działaniu nieugięty.
 W 1958 roku zajął jego miejsce Angelo Giuseppe Roncalli, który przyjął imię Jana XXIII . 
Wydarzyło się wtedy coś zupełnie nowego. Po raz pierwszy mieliśmy papieża, który był mile przyjmowany przez liberalną prasę, człowieka określanego jako "prosty chłop" i "człowiek z ludu". Nie był ani jednym ani drugim. Znacznie trafniejsza jest ocena Roberta Kaisera, korespondenta Time Magazine akredytowanego przy Vaticanum II oraz serdecznego przyjaciela Jana XXIII. Kaiser nazywa go "politycznym geniuszem" oraz "ostrożnym i przebiegłym rewolucjonistą" .

Roncalli zainicjował także posoborowy kurs częstego zrywania z papieską tradycją – proces, który zaszedł tak daleko, że gdy nastał Jan Paweł II nie było już prawie żadnych papieskich tradycji, z jakimi można by było zerwać. "Kiedy zachodziła potrzeba po prostu zaprzeczał wcześniejszym Papieżom. W całości odrzucił Mirari Vos i Singulari Nos Grzegorza XVI, Quanta Cura Piusa IX, do którego jako dodatek dołączony był Syllabus Błędów. Jan był bezlitosny w dystansowaniu się od poglądów swoich poprzedników". I w końcu, jeśli pozostaje jeszcze jakaś wątpliwość, pozwolę sobie przytoczyć odpowiedź, jakiej według relacji miał udzielić przyjacielowi, który zapytał go jak sobie radzi będąc następcą tak wielkiego człowieka, jakim był Pius XII. "Próbuję sobie wyobrazić, co by zrobił mój poprzednik, a następnie robięcoś dokładnie odwrotnego".
Dlatego od czasu Jana XXIII Kościół naucza odwrotnie od tego, czego zawsze nauczał nie zważając na ostrzeżenie św. Pawła: Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty!
Zatem spełniła się zapowiedź Odstępstwa, którą zapowiedział św. Paweł w liście do Tesaloniczan (2Tes. 2.2-9), bo Pismo musi się spełnić!
Niesamowita i można by powiedzieć niewiarygodna wręcz liczba zmian wprowadzonych w Kościele przez II Sobór Watykański oraz reformy będące jego rezultatem, stworzyły w sytuację na wiele sposobów bezprecedensową: oto cała struktura Kościoła używana jest do narzucenia wiernym nowej liturgii i nowej doktryny, pozostających w jaskrawej sprzeczności z tym, czego Kościół zawsze nauczał.
Fakt, że doktryna nauczana przez sobór jest całkowicie obca Kościołowi wynika jasno z samych jego dekretów oraz z wypowiedzi interpretujących ją papieży. Paweł VI w swej mowie wygłoszonej na zakończenie soboru posumował jego pracę tymi słowami:
"Religia Boga, który stał się człowiekiem, spotkała się z religią człowieka, który czyni siebie Bogiem. Co wyniknęło z tego spotkania, z tej konfrontacji? Czy wyniknął wstrząs? Czy wyniknęła walka? Czy wyniknęła anatema? Mogło się tak zdarzyć, ale jednak nie miało to miejsca. () Sobór został w pełni przesiąknięty bezgranicznym współczuciem dla świata. Odkrycie potrzeb ludzkich, a są one tym większe, im większy staje się człowiek, przykuło uwagę Soboru i Kościoła. Odkrycie potrzeb ludzkich, pochylenie się nad ranami człowieka - jak Samarytanin - oto jest duchowość współczesnego Kościoła. Wy, współcześni humaniści, którzy odrzucacie transcendencję rzeczy Boskich, uznajcie przynajmniej tę zasługę i doceńcie nasz nowy humanizm, gdyż my bardziej niż ktokolwiek inny wyznajemy kult człowieka".
Tak więc sobór miał charakter zasadniczo humanistyczny. Kościół wedle słów samego Pawła VI odkrył nową swoją misję: kult rodzaju ludzkiego i odkrywanie ludzkich potrzeb. W jego dokumentach nie ma potępienia religii "człowieka, który czyni siebie Bogiem", ponieważ sobór zasadniczo zgadza się z ideą godności człowieka. Kościół nie zajmuje się już czcią należną Bogu, ale kultem człowieka.
Możemy więc słusznie twierdzić, że Vaticanum II nauczało doktryny sprzecznej z tym, czego Kościół nauczał przez stulecia, stwierdzili to sami papieże interpretując autorytatywnie dokumenty soborowe. Owa fundamentalna zmiana w doktrynie wymagała zmiany w rytach wszystkich sakramentów i dopasowania ich do nowej misji Kościoła, polegającej na odkrywaniu ludzkich potrzeb oraz godności człowieka. Nowa Msza oraz nowe ryty sakramentów były konieczne, ponieważ zmianie uległa sama misja Kościoła. Kościół nie jest już posłany do wszystkich narodów aby je nauczać, nawracać i zadośćczynić za grzechy całego rodzaju ludzkiego - obecnie jest on jedynie świadkiem dobrej nowiny o godności człowieka, pomagającym w jednoczeniu świata poprzez dialog i działania na rzecz pokoju.
To narzucenie Kościołowi całkowicie mu obcych doktryn oraz towarzyszących im rytów, które doktryny te wyrażają, przypomina działania władzy okupacyjnej, sytuację w której jakiś kraj okupowany jest przez obce siły.
Ks. Jan Jenkins pisze dalej: "Nie porzucajcie walki!" Walczyliśmy przez tak wiele lat, by zachować Tradycję Kościoła i dobry Bóg pobłogosławił nam hojnie wieloma powołaniami i kaplicami na całym świecie. Były zwycięstwa, były też zdrady. Walczyliśmy mężnie przeciwko wszystkim błędom, które okupanci usiłowali nam narzucić - nie zaczynajmy po tylu latach oporu współpracować z heretykami okupującymi Kościół.
Walka będzie długa, jako że moderniści naprawdę okupują wszystkie organy Ciała Mistycznego. Zajęli już nasze piękne kościoły i pomniki wiary. Wypaczyli sakramenty i pozwolili na wszelkie rodzaje obrzydliwości w naszych świątyniach. Pamiętacie, jak niegdyś naruszona została integralność waszego kraju, nie tylko przez bomby i broń, ale przede wszystkim przez zniszczenie waszej kultury, waszego języka, waszych zwyczajów - mówiąc wprost - waszej duszy. W jaki sposób się wówczas opieraliście? Niekiedy opór zbrojny jest niemożliwy, jednak o sile danego kraju stanowi nie tylko siła jego armii, ale fakt, że jego tradycja i kultura przekazywana jest następnemu pokoleniu. Polska przetrwała nie dlatego, że miała silniejszą armie, ale dlatego, że wasi rodzice i dziadkowie przekazali wam to, co stanowi o ponadczasowej wartości waszego kraju. Przekazali wam jego tradycję.
To właśnie musimy czynić jako katolicy, drodzy przyjaciele. Musimy przekazywać to, co otrzymaliśmy, dokładnie to. Nie możemy współpracować z ludźmi, którzy niszczą Kościół, nie możemy zdradzić naszej wiary przez przyjęcie kompromisu. Bóg dał nam darmo sakramenty i jako wolni ludzie możemy je przyjmować. Tradycja nie jest własnością jednej osoby, pochodzi od tych wszystkich, którzy nas poprzedzili. Nie musimy prosić o zgodę na zachowywanie tradycji naszych przodków we wierze. Naszym obowiązkiem jest ją przekazywać, dawać ją innym i w ten właśnie sposób Kościół będzie trwał do końca czasów, ponieważ Bóg zawsze znajdzie tych, którzy pragną być Mu wierni.”
Podobnie jak za czasów św. Atanazego można powiedzieć: „Kościoły Wasze – Wiara nasza”.
"Jeślibym się jeszcze ludziom podobał, nie byłbym sługą Chrystusa” Ga 1.10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz