środa, 25 marca 2015

Zwiastowanie, czyli o pokorze Najświętszej Dziewicy



Jakoż, dnia pewnego wieczorem, trwając na modlitwie i czytając Pismo Boże, Maryja dłużej jak zwykle czuwała. Natrafiwszy w księgach Proroka na ten ustęp, gdzie on przepowiada narodzenie się Zbawiciela z dziewicy: „Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, i nazwą imię Jego Emanuel, co znaczy Bóg z nami”, uczuła w sercu żywsze jak kiedy pragnienie, aby to już co prędzej nastąpiło. To pobudziło Ją do tym gorętszej modlitwy błagalnej, którą zanosiła do Stwórcy Najwyższego, prosząc Go z całej siły, aby już dłużej nie odwlekał swego miłosierdzia nad światem, i zesłał Syna dla odkupienia ludzi. A że najulubieńszymi Jej modlitwami były Psalmy Dawidowe, jako natchnione przez Ducha Świętego i stąd zawierające w sobie wszelkie najwłaściwsze i najskuteczniejsze prośby do Boga, więc i wtedy otworzyły Psałterz. W nim natrafiła na psalm 84, i ten bardzo powoli, wyraz po wyrazie, z nadzwyczajnym podniesieniem ducha, odmawiała, sercem zatopiona w pragnieniu przyjścia na świat Zbawiciela, myślą wzniesiona do samego podnóżka Tronu Najwyższego, a duszą całą tak z Bogiem zjednoczona, jakby już nie na ziemi, lecz w niebie na łonie Trójcy Przenajświętszej umieszczona, twarzą w twarz, według wyrażenia Pisma świętego, w Boga się zapatrywała. Przy tym pełna pokory zawsze, w owej chwili tak się w nie pogrążyła, tak żywo przejęła się uczuciem Swojej nicości, tak się we własnych oczach poniżyła, że akt pokory, jaki czyniła wtenczas, i który jakby Ją wyniszczył w Niej samej, tak był wielkim, na jaki żadna dusza najpokorniejsza, ani przed Nią, ani po Niej się nie zdobyła. Obok tego zaś, modląc się o zesłanie co prędzej na świat Zbawiciela, błagała o to Boga z taką ufnością, że jakby pewną była, iż tym razem już Zbawiciel dłużej odwlekać nie będzie swojego przyjścia, ale ani przez myśl Jej nie przemknęło się, aby Ona to miała być Matką Boga Wcielonego.
Odmawiała psalm wyżej wymieniony i w te słowa modliła się do Boga: „Ubłogosławiłeś Panie ziemię swoją, bo, jak to nam przez Proroków zapowiedziałeś, postanowiłeś zesłać Syna Twojego na nią, abyś przez Niego wyzwolił z niewoli Jakuba pokolenie, które jest Twoim narodem wybranym. A gdy ten Syn Twój przyjściem swoim odkupi świat, wtedy odpuścisz nieprawość ludu Twego, pokryjesz wszystkie grzechy ich. Uśmierzysz Twój wszystek gniew: odwrócisz się od gniewu popędliwości Twojej. O! Panie, nie zwlekaj więc już dłużnej tego dzieła największego miłosierdzia Twojego, przyjdź, zstąp z nieba i nawróć nas Boże, Zbawicielu nasz, a oddal gniew Twój od nas. Czy na wieki będziesz się gniewać. Albo rozciągniesz gniew Twój, od rodzaju do rodzaju, od pokolenia do pokolenia, aż do końca świata? O! Panie, niech tak nie będzie! Boże, Ty się skłonisz ku nam i ożywisz nas; a lud Twój rozweseli się w Tobie. Okaż nam, Panie, miłosierdzie Twoje, a daj nam zbawienie Twoje, zsyłając już na ziemię Syna Twojego”. A gdy z kolei przyszła do tych słów tegoż Psalmu: „Będę słuchała, co będzie we mnie mówił Pan Bóg” i wymówiła je z nadzwyczajnym przejęciem się i wzruszeniem, z którego sama sprawy sobie zdać nie mogła, zatrzymała się na chwilę. I aby się tym zdolniejszą uczynić do wysłuchania, co Pan Bóg Jej powie, pogrążyła się w uczuciu Swojej nicości, uczyniła akt pokory najgłębszy, na jako zdobyć się może dusza ludzka.
Tymczasem Bóg Najwyższy, prośbami Jej zniewolony ostatecznie, a niezrównaną i najwyższą, jaką kiedy jaśniała jaka istota stworzona świętością ujęty, postanowił już dłużej nie zwlekać wcielenia się, to jest stania się człowiekiem, aby ród ludzki zbawić, i właśnie Jej przeczyste łono na to sobie obrał. Aby Ją wtedy o tym zawiadomić i Jej przyzwolenie otrzymać, umyślił posłać do Niej Archanioła Gabriela, który by Jej to zwiastował. Przyzwał go więc Bóg Ojciec i rzekł: „Udaj się do naszej najmilszej córki Maryi, poślubionej Józefowi, a która droższą Nam jest na wszystkie stworzenia, i powiedz Jej, że Syn mój „pożądał śliczności Jej” i wybrał Ją sobie za Matkę. Proś, aby Go mile przyjęła, gdyż postanowiłem dokonać przez Niego zbawienia całego rodu ludzkiego, puszczając w niepamięć wyrządzoną mi przez człowieka zniewagę. Archanioł Gabriel wysłuchawszy tego rozkazu, pełen wesela i radości, uleciał co prędzej z nieba na ziemię i stanął przed Maryją, właśnie w onej chwili, kiedy Ona odmawiając Psalm jak wyżej, przyszła do tych słów: „Będę słuchała, co we mnie będzie mówił Pan Bóg”, i zatrzymała się nad nimi.
Anioł oddawszy Jej najgłębszy pokłon, rzekł:
„Bądź pozdrowiona łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami”. Jakby mówił: „Pozdrawiam Cię o! Dziewico Przenajświętsza, całą pełnością łask obdarzona, a więc która posiadasz takowych więc je jak wszyscy inni święci i jak my wszyscy Anieli niebiescy, Pan Bóg jest z Tobą, gdyż przez najgłębszą pokorę Twoją tak z Nim ściśle zjednoczoną jesteś, jak żadna inna istota stworzona. Ubłogosławioną zostałaś nad wszystkie inne niewiasty: kiedy bowiem wszystkie inne rodząc się ze skazą grzechu pierworodnego, ściągają na siebie przekleństwo, całe potomstwo Adama dotykające. Ty, mając się stać Matką Tego, który jest samym i najwyższym błogosławieństwem, byłaś zawsze przez Niego błogosławioną, boś poczęta została bez zmazy grzechowej”.
Lecz Przenajświętsza Dziewica gdy to „usłyszała, zatrwożyła się na mowę jego i przemyśliwała, jakie by to było pozdrowienie”. Zmieszała się zaś nie na widok Anioła, bo z nimi ciągle obcowała, a najczęściej właśnie z Archaniołem Gabrielem, który był Jej Aniołem Stróżem. Lecz zatrwożyła się, jak wyraźnie powiada ewangelia, na „mowę jego”: to jest zmieszała się słysząc tak niezwykłe o Niej pochwały, wychodzące z ust Archanioła. Przenajświętsza Panna była zawsze pełna najgłębszej pokory; zawsze poczytywała się za nic; miała jak najniższe o sobie rozumienie, nigdy więc pochwał Sobie oddawanych nie chciała słuchać od nikogo. Aniołowie też znając Jej pokorę i wiedząc jak Ją raziły wszelkie pochwały ludzkie, sami przestając z Nią ciągle i usługując Jej, nigdy z takowymi nie występowali szanując i czcząc w Niej tę najmilszą Bogu cnotę, która sprawiała, że się Ona wszelką chwałą brzydziła. Gdy tedy Maryja usłyszała tak wielkie Swoje pochwały, i to przez Jej Anioła Stróża głoszone, a właśnie w chwili, kiedy zatopiona w gorącej modlitwie, błagając Boga o przyspieszenie dla świata przyjścia Zbawiciela, więcej jak kiedy upokorzyła się i przejmowała uczuciem własnego nicestwa. Maryja, zmieszała się zatrwożyła bardzo. Jak bowiem osoby pyszne, wyniosłe, zarozumiałe, mieszają się i w gniew wpadają, gdy im kto przygania lub cokolwiek zarzuca, tak przeciwnie, osoby pokorne niemiłego doznają wrażenia, gdy je kto chwali. Przekonane najmocniej, że na żadne pochwały, ale przeciwnie na wszelkiego rodzaju nagany zasługują, gdy słyszą, że je kto chwali, robi to na nich takie wrażenia, jak gdyby słyszały kłamstwo lub szyderstwo. Otóż, Przenajświętsza Panna była z pokornych najpokorniejszą; posiadała tę cnotę w najwyższym, jaki tyko być może, stopniu. Gdy więc usłyszała jednego z najwyższych duchów niebieskich oddającego Jej tak nadzwyczajne pochwały, Sama nie wiedziała, że się tak wyrażę, co się z Nią dzieje. Nie wątpiła wprawdzie, że Anioł nie tylko kłamać, ale ani nawet z przesadą wyrażać się nie może; lecz z drugiej strony najmocniej przekonaną była, że na żadne zgoła pochwały, nie tylko od Aniołów, ale ani od ludzi nie zasługuje wcale. Sama w objawieniu powiedziała pewnego razu świętej Brygidzie, że się miała za ostatnią z istot stworzonych, a mówiąc właśnie o tym, jak Ją zmieszały pochwały oddawane Jej przez świętego Gabriela przy Zwiastowaniu, przydała: „Mnie przecież jak zawsze, tak szczególnie wtedy, gdym się modliła prosząc Boga o zesłanie co prędzej na świat Zbawiciela, nie chodziło wcale o własną chwałę, lecz jedynie o chwałę Stwórcy mojego, aby przez przyjście na ziemię Syna Bożego, ta chwała Jego tym bardziej się rozszerzyła i utrwaliła”. Święty Alfons powiada, że gdyby Archanioł Gabriel oświadczył Przenajświętszej Pannie, że jest największą na świecie grzesznicą, byłaby się wcale nie zdziwiła, ani zmieszała. Lecz słysząc tak szczytne o sobie pochwały zmieszała się, owszem, według wyrażenia Ewangelii, „zatrwożyła się”. Piękną też z tego powodu robi uwagę święty Piotr Złotomówny. Powiada, ze jak Pan Jezus chciał być wzmocnionym przez Anioła, kiedy podczas modlitwy Ogrójcowej dopuścił na siebie ciężkie przerażenie, tak podobnież potrzeba było, Ażeby Archanioł Gabriel, widząc Maryję tak bardzo przerażoną jego słowami, uspokoił Ją co prędzej.
Jakoż, widząc Ją bardzo zmieszaną, rzekł: „Nie bój się Maryjo, albowiem znalazłaś łaskę u Boga”. Nie lękaj, o! Pani moja, nie podziwiaj pochwałom i wzniosłym tytułom, jakie Ci dałem przy pozdrowieniu. Gdyś właśnie kiedyś się pogrążała w aktach najgłębszej pokory, kiedyś się we własnym mniemaniu tak nisko postawiła, że będąc najświętszą z istot stworzonych, poczytywałaś się za najnędzniejszą, Bóg, który pokornych wywyższa, Ciebie z pokornych najpokorniejszą uczynił godną odnalezienia łaski przez ludzi utraconej. „Znalazłaś łaskę u Pana”. „Ciebie bowiem wybiera on Sobie na Matkę; w twoim przeczystym łonie chce stać się człowiekiem, aby życiem i śmiercią Swoją przywrócić cały ród ludzki do łaski u Boga: „Oto poczniesz w żywocie i porodzisz Syna, i nazwiesz Imię Jego Jezus. Ten będzie wielki” i jako druga Osoba Trójcy Przenajświętszej, Syn jednorodzony Boga Ojca, „będzie zwany Synem Najwyższego”. A wykupiwszy ludzi z niewoli szatańskiej, w której dotąd zostają, „będzie królował” nad duszami wybranymi na wieki, „a królestwu Jego nie będzie końca”, gdyż panowanie Jego rozciągać się będzie nie tylko do ziemi, ale i do nieba, po wszystkie wieki wieków”.
Ale te słowa Przenajświętszą Pannę wcale nie uspokoiły. Owszem, jakby o nowy przyprawiły Ją niepokój; a raczej nową trwogą nabawiły.
Kiedy usłyszała nadzwyczajne pochwały, oddawane Swojej Osobie, ucierpiała na tym Jej niezrównana pokora. Lecz teraz, gdy znowu zapowiada Jej Anioł, że stanie się Matką, zadrżała o Swoje dziewictwo, które Bogu na zawsze poślubiła. Słyszy i nie wątpi o tym, że Stwórca chce Ją wynieść do najwyższej po Nim Samym godności, bo do godności Macierzyństwa Bożego. Lecz taki niesłychany, niepojęty, niezrównany zaszczyt jaki Ją czeka, znika w Jej oczach obok zatrwożenia, jakiego doznaje o Swoje dziewictwo, o ślub, jaki Bogu uczyniła, i którego nie przełamałaby nawet dla szczęścia stania się Matką Boga! Już nawet i pokora Jej, a jakaż pokora! Nie wymawia się od tak nadspodziewanego zaszczytu. Maryja nie rozwodzi się nad swoją niegodnością stania się Rodzicielką Boga, chociaż pewnie była o takowej niegodności jak najmocniej przeświadczoną; ani też nie rozpływa się w aktach dziękczynnych, że Ją to Stwórca wybrał i przeznaczył, do takiego szczęścia. A przecież takie jak Jej serce, taka miłość Boga jaką Ona pałała, pewnie zdobyć by się potrafiła na akty wdzięczności i tym jeszcze gorętszej miłości Boga, za tę łaskę nad łaskami, jaka jej zapowiedzianą została, za takowe mające nastąpić wyniesienie Jej, nad które już tylko Sam Bóg jest wyższym. Skądże przeto w Niej jakby obojętność na to wszystko? Oto stąd, że wszystkie Jej myśli cała Jej uwaga, cała troska Jej serca, zwrócone wtedy były na Jej poślubione dziewictwo, a które, jak się Jej mogło wydawać w tej chwili, było jakby zagrożonym. Tymczasem Archanioł Gabriel, przebrawszy jeszcze pokorniejszą i błagalniejszą postawę, wyczekiwał Jej przyzwolenia na stanie się Matką Syna Bożego, po które to przyzwolenie przysłał go Bóg Ojciec. Lecz gdy domagał się odpowiedzi, Przenajświętsza Panna zanim ją dać miała, chce pierwej dowiedzieć się, czy to, co według słów Anioła Pan Bóg postanowił z Nią uczynić, czy szczęście stania się Rodzicielką Boga Zbawiciela, nie sprzeciwi się Jej ślubowi dozgonnego dziewictwa. Powiada tedy do Anioła: „Jakże być to może, żebym Ja miała według słów Twoich począć w żywocie moim i porodzić Syna, kiedy zaprzysięgłam Bogu mojemu dozgonne dziewictwo, i, jak Ci to wiadomo, wraz z zaślubionym ze mną małżonkiem postanowiliśmy czystość na zawsze zachować. Więc jakżeż się to stanie, kiedy męża nie znam?”. A Anioł odpowiadając rzekł Jej: „ Dziewico przenajświętsza i Pani moja, bądź o to najzupełniej spokojną. Bóg najwyższy, który Ci natchnął ślub dozgonnego dziewictwa, i który tę ofiarę najmilej od Ciebie przyjął, uczyni Cię Matką pozostawiając w nienaruszonym dziewictwie. Oto trzecia Osoba Trójcy Przenajświętszej Bóg Duch Święty zstąpi na Cię, i moc Najwyższego ocieni Cię, i poczniesz jedynie za sprawą Jego. Przeto ten, który się z Ciebie narodzi, będzie Świętym nad Świętymi, gdyż będzie... Synem Bożym. Żeby Cię zaś lepiej przekonać o niezawodności słów moich zapowiadających cud tak wielki, oznajmiam Ci i inny cud, jaki spodobało się Bogu już uczynić, abyś i przez to wiedziała, że Bogu wszystko jest możliwym. Oto Elżbieta krewna Twoja, i ona poczęła Syna, chociaż w starości swej bardzo jest posunięta, gdyż ma lat blisko osiemdziesiąt. I ten miesiąc już szóstym jest brzemienności tej którą wszyscy poczytując za niemogącą wydać potomstwa, zowią niepłodną. Bo u Boga nie będzie żadne słowo niepodobne. Stwórca najwyższy mocen jest wszystko wykonać, cokolwiek zapowiada, więc i w Tobie o! Przeczysta Dziewico spełni się to, co Ci w imieniu Boga od niego przysłany zapowiedziałem, jeśli dasz Swoje przyzwolenie na stanie się Matką Zbawiciela świata. Od Ciebie tedy, o! Pani moja, zależy już teraz zbawienie rodu ludzkiego, wykupienie go z niewoli szatańskiej, w której od tylu wieków jęczy; otworzenie ludziom zamkniętego przed nimi od grzechu pierwszych ich rodziców nieba; zapełnienie przez dusze wybrane miejsc opróżnionych w raju przez naszych nieszczęsnych braci, za ich bunt przeciw Bogu do piekieł wtrąconych. I na koniec od Ciebie, od Twego przyzwolenia na przyjęcie za sprawą Ducha Świętego do Twego dziewiczego łona drugiej Osoby Trójcy Przenajświętszej Syna Bożego, zależy przysporzenie tak wielkiej chwały Boga, jaka tylko największa na zewnątrz być może. Wtedy bowiem Syn Twój będąc człowiekiem a razem z Bogiem, oddawałby Bogu zupełnie godną Mu chwałę, bo oddawaną przez równego Mu Boga. Rzeknij więc tylko słowo przyzwolenia Twego, o! Przenajświętsza Dziewico, a miliony milionów dusz bawisz, niebo rozweselisz, Boga w najwyższym stopniu zadowolisz: gdyż po to On mnie do Ciebie przysłał, i czeka na Twoją odpowiedź”.
A na to Maryja, uspokojona o ślub Swojego dziewictwa, widząc już wyraźnie jaką jest co do Niej wola Boża, pojmując, że spełnić się tu ma wielka tajemnica odkupienia rodu ludzkiego, dokonać sprawa największego miłosierdzia Boskiego nad człowiekiem, a co do Niej że Samej troszcząc się jedynie o to, by jak zawsze tak i wtedy spełniła wolę Bożą — Maryja uklękła, i w największym skupieniu ducha, całkiem zatopiona w Bogu i z Nim zjednoczona aktem najdoskonalszej miłości, rzekła: „Oto Ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego, które mi oznajmiło, jaka jest względem mnie wola Boga i Pana Mojego”. I w chwili gdy to wymówiła, Bóg Duch Święty ogarnął Ją całkowicie i na wskroś przejął, jak ogień wrzucone w niego palne jakie ciało, jak słońce, które przenika jasny kryształ wystawiony na jego promienie — i Bóg Ojciec zesłał Syna Swego jednorodzonego, Bogu Mu równego, który w łonie Przenajświętszej Panny przyjął na siebie człowieczeństwo z duszą i ciałem ludzkim. Bóg Duch Święty ukształtował, z cząstek najczystszych krwi Przenajświętszej Panny ciało ludzkie najdoskonalsze i najpiękniejsze jakie tylko być może, po czym Bóg Ojciec stworzywszy do tego ciała duszę najdoskonalszą i najświętszą, i jedno i drugie połączył współistotnie z Bóstwem Boga Syna, to jest ze Słowem odwiecznym, i tak Słowo ciałem się stało, i zamieszkało między nami: Maryja poczęła w łonie Swoim Boga, nie przestając być niepokalaną dziewicą.
I jakże to uroczysta, jak na wieki pamiętna, jak błogosławiona i szczęśliwa była chwila, kiedy oto Bóg najwyższy, dla odkupienia człowieka, raczył, stając się Sam człowiekiem, wstąpić w dziewicze łono Przenajświętszej Panny! Święty Bonawentura rozmyślając nad tym, tak się wyraża: „Była to, pisze on, uroczystość, jakiej jeszcze nigdy nie było i na wieki nie będzie. Była to uroczystość Boga Ojca, który wyprawiał wesele Syna Swego, poślubiającego naturę ludzką przez stanie się człowiekiem. Była to przy tym i uroczystość Syna Bożego, gdyż był to dzień Jego narodzenia się w łonie Matki, z której miał się później narodzić światu. Była to wreszcie i uroczystość Boga Ducha Świętego, za którego jedynie sprawą tajemnica Wcielenia odbyła się, a przy której dał On najwyższy dowód Swojej miłości ku ludziom. Lecz była to także i uroczystość naszej przenajchwalebniejszej Pani Maryi Dziewicy, która przez Boga Ojca za Córkę, przez Syna Bożego za Matkę, przez Ducha Świętego za Oblubienicę wybraną i przybraną została. Była to uroczystość i całego dworu niebieskiego, gdyż rozpoczynała się już wtedy jego naprawa. Lecz była to tym bardziej uroczystość całego rodu ludzkiego, którego odkupienie brało w owej chwili początek, i którego natura przybrana przez Syna Bożego poczynała być ubóstwioną. Wtedy to bowiem Syn Boży od wierzchu nieba wychodząc, rozweselił się jako Olbrzym do bieżenia w drogę; zamknął się w łonie przeczystej Dziewicy, stał się jednym z nas, bratem naszym, i zaczął razem z nami po tym świecie pielgrzymować. Wtedy z nieba zstąpiła prawdziwa światłość, dla rozpędzenia ciemności nas otaczających. Wtedy chleb żywy, który światu życie daje, w ciele dziewiczego łona wyrasta. Wtedy Słowo ciałem się stało, aby zamieszkało między nami. Wtedy wołania i pragnienia Patriarchów i Proroków wysłuchanymi i spełnionymi zostały. Tęsknili bowiem oni za Zbawicielem pragnieniami niewymownymi, wołając: „Ześlij Panie Baranka panującego na ziemię”. I znowu: „Spuśćcie rosę niebiosa z wierzchu, a obłoki niech spuszczą z deszczem Sprawiedliwego”. I także: „Obyś przedarł niebiosa i zstąpił”. Albo-li też: „Panie, nakłoń niebiosa Twoje, a zstąp”. I na koniec: „Panie okaż nam oblicze Twoje”, i tym podobnie, jak tego pełnym jest Pismo Boże, dowodząc przez to z jakim niezmiernym upragnieniem wyglądali Patriarchowie i Prorocy i świat cały przyjścia Zbawiciela na ziemię, a co właśnie w onej chwili się spełniło. Chwila też ta kiedy Maryja wymawiała te słowa: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według słowa Twego”, była początkiem i jakby podwaliną wszystkich uroczystości Kościoła katolickiego, i źródłem, z którego spłynęły na nas najwyższe dobra. Do owej bowiem chwili, Pan Bóg zagniewany był na cały rodzaj ludzki, za przestępstwo pierwszych naszych rodziców. Lecz odtąd, widząc Syna Swego stającego się człowiekiem, słuszny gniew Swój powstrzymał, i potoki łaski Swoich począł zlewać na ludzi, zlewa je dotąd, i do końca świata zlewać nie przestanie.
Otóż jest, co zawdzięczamy Przenajświętszej Pannie, oto jak niewymownej ceny skarby nabyła Ona dla nas, przyzwoleniem Swoim na to, aby Syn Boży stał się człowiekiem w Jej dziewiczym łonie. Stąd też święty Alfons Ligouri powiada, że tą pokorną odpowiedzią: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według słowa Twego”, Maryja większe położyła zasługi od zasług, jakie przez wszelkie możliwe z ich strony dobre czyny mogli nabyć wszyscy inni święci, jacy byli i będą. I dalej tenże Święty tak pisze, unosząc się nad tą odpowiedzią Przenajświętszej Panny: „O! Odpowiedzi przecudna! Pokorniejsza, roztropniejsza, aniżeliby cokolwiek innego wynaleźć mogła mądrość wszystkich ludzi i aniołów razem wziętych, chociażby przez miliony lat nad daniem takowej zastanawiali się. O! Odpowiedzi potężna, radością napełniająca niebo, a ziemi przynosząca niezmierny ocena łask i dobrodziejstw. O! Odpowiedzi, która zaledwie wyszła z pokornego serca Maryi, przyciąga z łona Ojca przedwiecznego Jego Syna jednorodzonego do łona Dziewicy przeczystej! Wnet bowiem gdy słowa te, „niech Mi się stanie według słowa Twego”, wyrzeczonymi zostały, Syn Boży stał się Synem Maryi: A słowo stało się ciałem. Jakiejże to więc potęgi, jakiej mocy było to: niech się stanie! Jak dobroczynne i jak skuteczne i nad wszelkie inne „niech się stanie” podziwu, czci i uwielbienia godne! Przez inne „niech się stanie”, Pan Bóg stworzył światło, niebo, ziemię, lecz przez to „niech się stanie”, przez Maryję wyrzeczone, stała się rzecz bez porównania większa i cudowniejsza, gdyż Bóg najwyższy stał się podobnym nam człowiekiem”.
Żywot Matki Bożej, przez o. Prokopa Kapucyna, Wilno 1906
Dzisiaj pokora jest nieznana, bo prawa człowieka są ważniejsze niż Boże Przykazania. Ponieważ Bóg pysznym się sprzeciwia a pokornym daje łaskę, dlatego tyle zła na świecie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz