sobota, 22 września 2012

O sądzie szczegółowym



„Oddaj liczbę włodarstwa twego, albowiem już włodarzyć nie będziesz mógł" (Łk 16,2).
Kazanie św. Jana Vianney’a, patrona proboszczów:
„Czy nie przejmiemy się trwogą na wspomnienie surowych sądów Bożych? Dni naszego życia są policzone; nie znamy godziny i chwili, kiedy przed stolicę swoją zawezwie nas Sędzia najwyższy i każe zdać ścisły rachunek. Wiara mówi nam, że jeszcze mamy nadzieję, że jeszcze możemy przygotować się na ów straszny moment, aby nas tak nie zaskoczył, jak owego włodarza, o którym mówi Ewangelia. W dzisiejszej nauce wykażę wam, że nastąpi kiedyś dla nas sąd szczegółowy, na którym zdamy ścisły rachunek ze wszystkich naszych uczynków. Następnie wskażę wam środki, których mamy użyć, aby dla nas nie wypadł niekorzystnie.
Wiadomo wam, że dwa razy będziemy sądzeni: na końcu świata wobec wszystkich ludzi i zaraz bezpośrednio po zgonie. Życie ludzkie można ująć w te trzy słowa: żyć, umierać i stanąć na sądzie. Tego prawa nieodmiennego nikt nie uniknie. Rodzimy się, by umierać, umieramy, aby stanąć na sądzie, który rozstrzygnie o naszym wiecznym szczęściu lub nieszczęściu. Sąd Ostateczny, na którym wszyscy musimy stanąć, będzie tylko ogłoszeniem wyroku zapadłego w godzinę śmierci. Moi drodzy, Bóg policzył nasze lata i oznaczył, który rok ma być ostatnim w naszym życiu. W tym ostatnim roku zna ostatni miesiąc, w miesiącu ostatni dzień, a w dniu ostatnią godzinę, w której żyć przestaniemy. Co się stanie z grzesznikiem, który obiecuje sobie długie życie? Przeliczy się, bo niespodzianie nadejdzie dlań ostatnia godzina, gdzie już nie będzie żadnej nadziei i ratunku. Natychmiast po śmierci nastąpi sąd. Powiecie mi: My dobrze o tym wiemy. Choć wiecie, ale nie wierzycie, bo gdybyście wierzyli, nie pozostalibyście ani chwili w stanie grzechu i nie narażalibyście się ustawicznie na piekło. O, nadejdzie chwila, w której Bóg przyłoży pieczęć nieśmiertelności na długi wasze, przyłoży pieczęć i znamię, których nikt nie rozerwie!
O straszna chwilo, która bieżysz z taką szybkością i prowadzisz za sobą straszny szereg wieków! Tak jest, każdy z nas z osobna stanie przed trybunałem Jezusa Chrystusa, aby zdać rachunek z dobrego i złego.
Nieraz Pan Bóg jeszcze za życia, dla przestrogi i poprawy błądzącego, sprowadza tę chwilę. Pewien wyuzdany człowiek, dopuściwszy się wśród dnia wielkich występków, miał w nocy widzenie i zdawało mu się, że stoi przed stolicą Boga. Można sobie wyobrazić, jaki ogarnął go wstyd, jaką gorycz uczuł w duszy! Gdy się przebudził, widziano, że był cały w potach, że włosy mu całkiem posiwiały i tak mówił do ludzi ze łzami: Zostawcie mnie samego, widziałem strasznego Sędziego! Przebaczenia, przebaczenia, o Boże! Przybyli doń w odwiedziny jego występni towarzysze, bo się dowiedzieli, że jest chorym. Gdy go pocieszali, odezwał się do nich: „Idźcie ode mnie precz! Już nie jesteście moimi przyjaciółmi, nie chcę was odtąd znać. Widziałem Sędziego w chwale i majestacie. Oskarżano mnie i stawiano pytania, na które nie mogłem nic odpowiedzieć. Wszystkie moje występki są dokładnie spisane. Czytałem je, poznałem ich złość i liczbę. Gromada złych duchów czekała już, by porwać mnie do piekła. Precz, obłudni przyjaciele, nie chcę was nigdy widzieć! Za wielkie szczęście poczytywać sobie będę, jeżeli zdołam surową pokutą uśmierzyć gniew Sędziego. Ostatnia chwila może i dziś dla mnie nastąpić!... Boże, przebacz mi! Boże, zmiłuj się nade mną!". Rzeczywiście resztę życia spędził we łzach i pokucie.
Na sądzie szczegółowym zdamy rachunek najpierw ze wszystkich darów, które otrzymaliśmy od Boga. A najpierw otrzymaliśmy od Niego dobra przyrodzone ciała i duszy. Zapyta nas więc Sędzia, na co używaliśmy sił fizycznych? Czy oddawaliśmy usługi bliźniemu? Czy pracowaliśmy usilnie? Czy pokutowaliśmy i odbywaliśmy pielgrzymki do miejsc świętych? Może przeciwnie, używaliśmy zdrowia na zabawy, gonienie po szynkach, okradanie bliźniego, na roboty w dni niedzielne, na podróże niepotrzebne w dni świąteczne, zamiast się modlić i spędzić je na dobrych uczynkach? Następnie będzie nas pytał Sędzia, czy nie używaliśmy na złe darów rozumu: na czytanie złych książek, na obcowanie z przewrotnymi, na oszukaństwo w kupnie i sprzedaży, na fałszywe przysięgi, na wszczynanie, procesów, na zemsty, bluźnierstwa przeciwko Bogu i religii i wymyślanie przeciwko księżom? Będzie nas jeszcze badał Sędzia, czy nie układaliśmy piosenek nieczystych lub szarpiących sławę bliźniego, czy nie uczyliśmy innych czegoś złego? I znowu zdamy rachunek, czy należycie używaliśmy swego majątku. Biada wtedy ojcom i matkom, jeżeli kupowali dzieciom stroje na zgubę ich własnych i cudzych dusz. Przywiedzie im na pamięć pieniądze wyrzucone na gry, pijaństwo, tańce i inne niepotrzebne wydatki. Czy nie mogliśmy tego wszystkiego użyć na wsparcie ubogich? Przejrzymy, ale już będzie za późno.
Następnie zdamy rachunek z łask porządku nadprzyrodzonego. Urodziliśmy się na łonie Kościoła katolickiego, gdy tylu innych ludzi żyje i umiera w błędach pogańskich. Przypomni nam Bóg, przez ile lat, miesięcy, tygodni i dni utrzymywał nas przy życiu, chociaż mógł nas słusznie ukarać śmiercią, bo obraziliśmy Go ciężko. Przywoła nam na pamięć wszystkie dobre myśli i natchnienia, których nam obficie użyczał. Niestety, ile łask zmarnowaliśmy! Przypomni nam zachęty do cnoty, nauki katechizmowe, czytania pobożne, spowiedzi, Komunie. Wielu chrześcijan nie otrzymało ani setnej części tych łask, a przecież się uświęcili. Biada chrześcijaninowi, który z tych skarbów nie korzystał! Gdy się nad tym zastanowił św. Augustyn, mówił z bojaźnią: „Co się ze mną stanie, po tylu otrzymanych łaskach? Więcej się lękam z powodu łask zmarnowanych, niż grzechów popełnionych! O Boże, jaki los mnie czeka?". Opowiadają, że nawet św. Teresa trwożyła się w ostatniej chorobie, kiedy porównała swe życie z życiem Zbawiciela. W dniu tym sprawiedliwy Sędzia słusznie nam zarzuci, że nadużywaliśmy Jego Krwi Przenajświętszej i nie korzystaliśmy z Jego skarbów. Nazwie nas niewdzięcznymi, nieurodzajnymi drzewami i winnicą, która nie wydała owoców, pomimo tylu trosk i starań. Jak ciężkie wtedy usłyszymy wyrzuty! Opowiada św. Jan Klimak, że pustelnik Szczepan po surowym życiu umierał w podeszłym wieku. W przeddzień śmierci miał oczy otwarte i spoglądał na prawo i lewo, jak gdyby widział kogoś, kto żąda od niego rachunku. Obecni słyszeli, że jakaś osoba stawiała pytania, na które chory odpowiadał. „Tak jest, popełniłem ten grzech, ale za niego pościłem tyle a tyle lat". To znowu brzmiała odpowiedź: „Nieprawda, tego grzechu się nie dopuściłem". Lub: „Zawiniłem, lecz Bóg miłosierny darował mi". Ten sąd niewidzialny napełnił trwogą obecnych, jak mówi wspomniany Święty, tym więcej, że obwiniano na nim niesłusznie Szczepana o niektóre grzechy. Jeżeli zatem święci pustelnicy, którzy spędzili swe życie we łzach i pokucie, trwożyli się przy owym rachunku, co będzie z grzesznikiem, który zobaczy wokół siebie same tylko występki, który nie będzie miał na czym oprzeć swej nadziei? Sąd ten odbędzie się wobec Boga, naszego Anioła Stróża, który przypomni nasze dobre uczynki, i czarta, który wyjawi nasze grzechy. Następnie Bóg ogłosi wyrok na całą wieczność. Św. opat Agaton patrzył przy śmierci nieruchomo w niebo. Spytał go jeden zakonnik, na co spoglądał? „Jestem w obliczu Boga,
brzmiała odpowiedź i czekam na sąd. Zdaje mi się, że wiernie spełniałem przykazania, mimo to nie jestem bez obawy, bo sądy Boże są odmienne od sądów ludzkich".
Jeżeli jest straszną rzeczą zdawać rachunek ze zmarnowanych łask, co będzie, kiedy będą nas sądzić z grzechów popełnionych najpierw myślą: z nieczystych pragnień, nienawiści, zazdrości, pychy, obłudy? Poda zły duch księgę, w której spisał wszystkie uczynki bezecne, szkaradne spojrzenia, cudzołóstwo, świętokradzkie spowiedzi i Komunie Święte. O lepiej by było, gdyby Bóg wtedy bez sądów wtrącił bezbożnego do piekła, uniknąłby bowiem przynajmniej okropnego wstydu!
Prawdopodobnie sąd ten odbędzie się w pokoju i przy łóżku umierającego. Grzesznicy niewstydliwi zobaczą, jak bezbożny Baltazar, straszny wyrok potępienia wypisany na ścianach. Nie będą mogli przeczyć, bo Jezus Chrystus otworzy księgę i wskaże im miejsce i godzinę popełnionego grzechu. Już wówczas nie będzie czasu na pokutę, bo wtedy przeklnie na wieki Zbawiciel niegodziwego grzesznika. Przed oczyma umierającego staną wtedy w całej grozie, pod wpływem światła Bożego, wszelkie nieczystości, znieważanie świąt i niedziel, pijaństwo, karczemne wybryki, występne zabawy i tańce, grzechy przewrotnych dzieci, które gardziły rodzicami, źle się z nimi obchodziły; przypomną się żywo wszystkie krzywdy, ździerstwa i niesprawiedliwości. Na świecie znajdzie człowiek zawsze coś na swoją obronę, tu tego nie będzie. Zły duch nie omieszka stawić nam przed oczy grzechy, które z naszej winy popełnili inni. Zobaczą niedobrzy rodzice, ile razy z ich winy opuściły dzieci modlitwy poranne i wieczorne. Gospodarze zobaczą, ile razy nie pozwolili pasterzom iść w niedzielę na Mszę Świętą i katechizm. Żywo stanie przed oczy pijakom, ilu ludzi skusili do szynków, a rozpustnym, ile razy uwiedli inne osoby. A co będzie z szynkarzami, którzy pozwalali u siebie na wszelkie orgie i bezeceństwa? Co się dziać będzie z synami, którzy okradali potajemnie swych rodziców i używali pieniędzy na występki? Zadrżą wówczas oszczercy, którzy często z powodu winy jednego spotwarzali cały stan kapłański.
Będą nas także wtedy sądzić z uczynków, które spełniliśmy dla przypodobania się światu, jedynie dla oka ludzkiego, z wszelkiej obłudy i faryzeizmu. Nie potrzebuję dodawać, że Jezus Chrystus osądzi nas z tego także, że zaniedbywaliśmy spełniać dobre uczynki, choć często nadarzała się nam do tego sposobność. Ile razy mogliśmy w dzień powszedni wysłuchać Mszy Świętej? Ile razy mieliśmy sposobność odwiedzić Najświętszy Sakrament, wyspowiadać się, przyjąć Komunię Świętą, spełnić uczynek miłosierny, umartwić się w jedzeniu, a nie korzystaliśmy z tego wszystkiego? Bóg za życia udziela chrześcijaninowi wszystkich łask potrzebnych do zbawienia. Gdy się potępi, sam sobie winę przypisze, bo nie chciał współdziałać z łaską Bożą, bo nadużył wolnej woli.
Co ma czynić grzesznik, aby w owej chwili mógł być bezpiecznym? Niech zaraz wejdzie w siebie, niech zacznie zastanawiać się poważnie nad stanem swej duszy, niech godzinę śmierci i sąd szczegółowy ma przed oczyma, a napełni się jego serce świętą bojaźnią, która jest początkiem mądrości. Niech na wzór Zacheusza odda wszystko, co doń nie należy. Gdyby tego nie uczynił, nie uniknąłby piekła. Niech z Dawidem gorzko płacze za grzechy popełnione i nie dopuszcza się nowych. Niech się głęboko uniży przed Bogiem i przyjmie z weselem, a przynajmniej z poddaniem i świętą rezygnacją, wszystkie cierpienia z Jego ręki. Albowiem lepiej płakać i pokutować na ziemi, niż po śmierci, gdzie łzy i cierpienia są bez zasługi.
Bracia najmilsi, lękajmy się duchowej ślepoty! Pamiętajmy, że w chwili, kiedy najmniej spodziewać się będziemy, zapuka Pan Jezus i wezwie nas na straszny sąd. Błogosławiony człowiek, który o tym pamięta i gotowy jest w każdej chwili zdać przed Sędzią sprawiedliwym rachunek ze swego włodarstwa. Amen.”

Niema już katolickich kapłanów prowadzących ludzi do nieba, nie ma już katolickiej Mszy św. ani katolickiego Kościoła. Moderniści próbują zbudować Nowy kościół.
"Zobaczyłam znowu nowy i dziwny Kościół, który oni próbowali zbudować. Nie było w nim nic świętego... Ludzie miesili chleb w krypcie poniżej... ale on nie podnosił się, ani oni nie otrzymywali Ciała Naszego Pana, ale tylko chleb. Ci, którzy byli w błędzie przez nich niezawinionym i którzy pobożnie i płomiennie pragnęli Ciała Jezusa otrzymywali pocieszenie duchowe, ale nie działo się to przez przyjmowanie Komunii. Wtedy mój Przewodnik (Jezus) powiedział: TO JEST BABEL".
Anna Katarzyna Emmerich
"Cała ziemia w podziwie spogląda na bestię" (Apok. 13, 3)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz