czwartek, 1 marca 2018

Zmarnowana szansa

Ponad 10 lat temu ówczesny papież Benedykt VI – aktualnie na emeryturze –  wydał dokument  motu proprio Summorum Pontificum, w którym przyznał, że Msza św. Wszechczasów, którą tak prześladował Jan Paweł II, nigdy nie została zakazana i każdy kapłan ma prawo ją odprawiać bez pytania kogokolwiek o zgodę. Tak mówi Bulla Quo Primum tempore, która „kanonizuje” Mszę św.
Papież św. Pius V, na polecenie Soboru Trydenckiego, dogmatycznego a więc kierowanego przez Ducha Świętego rozkazał, że Msza św. ma obowiązywać wszędzie i być odprawiana po wsze czasy.
Bóg dał szansę, by po dostatecznie długim okresie, gdy uwidocznione zostały owoce ostatniego soboru, niszczące Kościół i Wiarę, szczególnie na Zachodzie Europy, można było nauczać seminarzystów odprawiania katolickiej Mszy św. W ciągu 10 lat, można było wykształcić wielu kapłanów odprawiać Mszę św. która przez tysiąc lat odprawiana była w naszych kościołach. Mszę św. która dała wielu świętych, która łączyła wszystkich wiernych na całym świecie.
Niestety ta szansa została zmarnowana, może dlatego, by spełniły się słowa Proroka Daniela:
„A wzmocni przymierze dla wielu przez tydzień jeden; a w połowie tygodnia ustanie ofiara krwawa i chlebna, i będzie w kościele obrzydłość spustoszenia, i aż do skończenia i końca będzie trwać spustoszenie.” Dan. 9, 27.
Do końca trwać będzie spustoszenie. Kto jednak wytrwa do końca w wierze i Liturgii przekazanej przez Apostołów – ten będzie zbawiony.

sobota, 10 lutego 2018

Uwierzyli kłamstwu

Dlatego Bóg dopuszcza działanie na nich oszustwa, tak iż uwierzą kłamstwu, aby byli osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale upodobali sobie nieprawość. 2 Tes.2-9
Matka Boża objawiła w La Salette:
„Księża, słudzy mego Syna, ci księża przez swoje haniebne życie, przez ich brak szacunku i ich brak pobożności przy celebrowaniu świętych tajemnic, przez ich miłość do pieniądza, przez ich skłonność do zaszczytów i przyjemności, tak, ci księża stali się dołami nieczystości. Tak, życie księży woła o pomstę, i pomsta wisi nad ich głowami. Biada księżom i innym osobom poświęconym Bogu, którzy przez swą niewierność i swoje złe życie na nowo krzyżują mego Syna! Grzechy ludzi poświęconych Bogu wołają do Nieba i wołają o pomstę, i już pomsta stoi przed ich drzwiami, gdyż nie ma już nikogo, aby wybłagać miłosierdzia i przebaczenia dla ludu; nie ma już szlachetnych dusz, nie ma już nikogo, kto byłby godzien złożyć Wiecznemu ofiarę nieskazitelnego baranka dla dobra świata.
Bóg będzie karcił w bezprzykładny sposób.
Biada mieszkańcom ziemi! Bóg wyleje swój cały gniew, i nikt nie będzie mógł ujść przed wieloma plagami.”
"Zaślepił ich oczy i zatwardził serce, żeby oczyma nie widzieli, a sercem nie poznali i nie nawrócili się, iżbym mógł ich uzdrowić." J  12: 40  
Uwierzyli kłamstwu:
  1. że Bóg i życie pozagrobowe nie istnieje
  2. że Słowo Boże nie mówi prawdy
  3. że zbawić się można w każdej religii
  4. że Sobór Watykański II był dziełem Ducha św.
  5. że posoborowa Msza jest katolicka
  6. że wszyscy będą zbawieni a piekło będzie puste
  7. że diabeł to symbol zła, a nie wróg człowieka i ojciec kłamstwa
  8. że nie trzeba iść drogą krzyża by się zbawić, bo zbawia Pan Jezus
  9. że zbawić się można poza Kościołem
  10. że Łaska Boża nie jest do zbawienia koniecznie potrzebna
  11. że wszyscy modlą się do tego samego Boga
  12. że Bóg nie jest Sędzią Sprawiedliwym, który za dobro wynagradza a za złe karze
Tego, co Pismo Święte mówi o posoborowym „Kościele” nie usłyszycie w żadnym kościele. Żaden biskup – podejrzany o to, że jest TW czy nie, nie powie, że jest wilkiem, jak napisał papież Pius IX w encyklice Qui pluribus. Żaden papież nie przyzna, że jest Antychrystem, jak objawiła Matka Boża w La Salette.
Posoborowy „Kościół” jest Kościołem kłamców, w którym nie ma zbawienia. Nie ma nawet takiej opcji.
Kościół Katolicki, Kościół wojujący z piekłem i z herezjami, Kościół nawracający pogan, heretyków i schizmatyków, przestał istnieć wraz ze śmiercią papieża Piusa XII, ostatniego katolickiego papieża, jednak walka z piekłem nie ustała i trwać będzie do końca świata.

Ap 12:17 "I rozgniewał się Smok na Niewiastę, i odszedł rozpocząć walkę z resztą jej potomstwa, z tymi, co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa." 

Poza Kościołem przedsoborowym, reprezentowanym przez Bractwo Kapłańskie św. Piusa X nie ma zbawienia!
Nie wierzcie kłamcom! Unikajcie „Kościoła” posoborowego jak ognia piekielnego! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła.! 1 Tes 5.22

Ratujcie wasze dusze!

poniedziałek, 5 lutego 2018

Czyją wolę spełniasz?

Cała doskonałość nasza polega na miłowaniu Boga, miłości nieskończonej godnego, Miłość jest związką doskonałości (Kol. 3, 14). Ale znowu doskonała miłość polega na zgodności woli naszej z Wolą Bożą. To jest najprzedniejszym skutkiem miłości, powiada św. Dionizy Areopagita, że jednoczy ona wolę tych, którzy się miłują, tak iż każda z tych osób chce tego, czego chce druga. I dlatego im bardziej będzie ktoś zjednoczony z Wolą Bożą, tym większa będzie jego miłość. Miłe są Bogu umartwienia, rozmyślania, Komunie Św., uczynki miłości bliźniego, ale pod pewnym warunkiem — pod warunkiem, że są zgodne z Jego Wolą.
Jeżeli natomiast są Jej przeciwne, to nie tylko nie są Bogu przyjemne, ale nawet sprawiają Mu przykrość i zasługują na karę. Wystawmy sobie dwóch sług, z których jeden pracuje bez wytchnienia cały dzień, ale wszystko czyni tak, jak mu się podoba; drugi zaś mniej się trudzi, ale za to jest posłuszny we wszystkim; rzecz jasna, że ten drugi milszy będzie panu, aniżeli pierwszy. Jakże uczynki nasze mogą się przyczynić do chwały Bożej, jeżeli nie wykonujemy ich wedle upodobania Bożego?
Innymi słowy: człowiek, który chce postępować wedle własnej woli z pominięciem Woli Bożej, popełnia pewien rodzaj bałwochwalstwa przez to, że zamiast korzyć się przed Wolą Bożą, kłania się bożyszczu własnej woli. Największą zatem chwałą, jaką możemy oddać Bogu, jest we wszystkim wypełnić Jego świętą Wolę. Boski nasz Zbawiciel, który na to przyszedł na ziemię, aby zapewnić Ojcu Swojemu należną Mu chwałę, tego przede wszystkim uczył nas przykładem swoim. Oto jakimi słowy odzywa się (wedle św. Pawła) nasz Boski Zbawiciel do Przedwiecznego Ojca: Nie chciałeś ofiary i obiaty, aleś mi ciało utworzył... Tedy powiedziałem: Oto idę, aby czynić, Boże, wolą Twoją (Hebr. 10, 5, 7).
Zstąpiłem z nieba, nie żebym czynił wolę moją, ale wolę Tego, który mnie posłał (Jan 6, 38). I dlatego pragnął, by świat poznał miłość, jaką miał do swego Ojca, stając się posłusznym Jego Woli aż do śmierci krzyżowej dla zbawienia świata; w ogrójcu, zanim wyszedł na spotkanie wrogów, którzy przyszli, by Go pojmać i zaprowadzić, w te właśnie odezwał się słowa:
Ażeby świat poznał, że miłuję Ojca a jak mi Ojciec rozkazanie dał, tak czynię; wstańcie, pójdźmy stąd (Jan 14, 31).
Przy innej sposobności powiedział Pan Jezus, że po tym, czy kto czyni Wolę Bożą, poznaje, czy jest Jego bratem. Albowiem ktokolwiek by czynił Wolę Ojca mego... ten bratem moim (Mat. 12, 50).
Kto dzisiaj pełni wolę Boga, gdy brak jest katolickiego papieża i gdy nie ma już jednej wiary?
Wprawdzie moderniści modlą się :” bądź wola Twoja”, ale nie pełnią woli Bożej tylko swoją wolę, bo posoborowym „Kościołem” kieruje diabeł, jak przyznał O. Amorth.
"Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie." Mt 7:21  
Ilu ludzi się dzisiaj modli a z tych, którzy się jeszcze modlą, ilu pełni wolę Bożą?
Czy należy się dziwić, że ludzie wpadają do piekła jak objawiła Matka Boża w Fatimie?
Warto poznać Wolę Boga, bo Bóg daje wiele znaków, gdyż sytuacja jest bardzo poważna a zła więcej niż było za dni Noego, gdy Bóg potopem ukarał grzeszną ludzkość.
Nie znamy dnia ani godziny, gdy po ucisku tych dni, nastąpią dni ciemności.

Napisz to: nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, przychodzę wpierw jako Król miłosierdzia. Nim nadejdzie dzień sprawiedliwy, będzie dany ludziom znak na niebie taki:

Zgaśnie wszelkie światło na niebie i będzie wielka ciemność po całej ziemi. Wtenczas ukaże się znak Krzyża na niebie, a z otworów gdzie były ręce i nogi przebite Zbawiciela, będą wychodziły wielkie światła, które jakiś czas będą oświecać ziemię. Będzie to na krótki czas przed dniem ostatecznym. (Dz 83)

piątek, 26 stycznia 2018

Czy jest jeszcze Wiara ?

Czy jest jeszcze Wiara? Gdy istniał Kościół, wszyscy wierzyli w to samo, bo Wiara jest jedna jak mówi Pismo: Ef 4:5 "Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest."
Pan Jezus zadał retoryczne pytanie: „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?" Łk 18.8
W co dzisiaj ludzie wierzą? Każdy wierzy w to, w co chce wierzyć.
Dzisiaj ludzie wierzą we wszystko co podaje świat. Media prześcigają się w podawaniu swojej wersji aktualnych wydarzeń  a ludzie nie wiedzą, jaka jest prawda, bo każdy uważa że ma swoją prawdę. Całe to zamieszanie robi Szatan po to, by ludzie nie myśleli o swoim przeznaczeniu. Śmierć stała się tabu, bo lepiej oglądać piękne i ponętne ciała niż myśleć o wieczności, w którą mało kto wierzy, a jeśli już uważa, że wierzy, to uważa że jest zbawiony. Jednak do nieba prowadzi bardzo wąska droga, którą idzie bardzo mało ludzi i ciasna brama przez którą niewielu dostaje się do nieba, bo do zbawienia koniecznie potrzebna jest łaska Boża. Zbawienie można osiągnąć tylko w Kościele, który założył Pan Jezus a z którego prawie nic nie zostało, bo SW II zmiótł wszystko co katolickie jak tsunami.
Poza Kościołem prawda wiary przestaje być prawdą wiary, a to dlatego, że nie pochodzi od Boga. Pan Bóg złożył całą prawdę w Kościele; skoro człowiek przyjdzie i jedną część prawdy, danej od Boga, nie przyjmie, a drugą przyjmuje, już ten wybór to sprawia, że ta część, którą przyjmuje, nie jest oparta na powadze Boskiej, boby musiał był przyjąć i tamtą, którą odrzucił, również opartą na powadze Boskiej; ale to tę część przyjął dlatego, że mu się podobała, odrzucił tamtą, bo w niej nie smakował i przez to sprawił, że tę część prawdy, którą przyjął, oparł na powadze swej własnej; już ona od Boga nie pochodzi, a przez to samo przestaje być prawdą wiary. Bo wszelka prawda wiary dlatego jest prawdą wiary, że ją Bóg zatwierdza, że od Boga pochodzi. I tak się dzieje, że poza Kościołem samaż prawda przestaje być prawdą wiary.
Pismo Święte musi się spełnić, bo jest nieomylnym Słowem Boga. Aktualnie przeżywamy ostatnie stronice Pisma, bo prawie wszystko się już wypełniło.
Brak Wiary oznacza to, że koniec tego ateistycznego świata możliwy w każdej chwili, bo mamy już 6018 rok od stworzenia świata, ale kto jeszcze wierzy Bogu???
Mt 7:21   "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie."
Kto dziś pełni wolę Boga? Kto zna Wolę Boga?

Każdy ma do wyboru: Niebo albo piekło.

piątek, 19 stycznia 2018

Inny Duch

Powiedz mi co czytasz a powiem Ci kim jesteś. Dzisiaj do tego powiedzenia należałoby dodać: czego słuchasz i co oglądasz, ale nie ma już katolickiego radia ani telewizji, więc pozostanę przy czytaniu i słuchaniu kazań lub homilii.
Jeżeli ktoś czyta herezje SW II zostaje heretykiem, jeśli ktoś słucha homilii posoborowych księży traci wiarę, jeśli w ogóle ją ma.
Dlatego polecam katolickie kazania, które budują wiarę, bez której nie można podobać się Bogu. Hebr 11:6.
Przedstawiam fragment z kazania Obrońcy Wiary Świętej. śp. Abp Marcela Lefebvre z dnia 3 X 1987r.
„Umiłowani bracia, co może być główną myślą kazania, które kieruję do was ku mojej wielkiej radości podczas tej Mszy świętej? Chciałbym, abyście mogli zobaczyć, jak cały mój czas sprawowania władzy biskupiej w okresie tych czterdziestu lat był oświetlony światłem. I jakie to było światło? Daje się to ująć zarówno w dewizie, którą z okazji mianowania mnie biskupem Dakaru umieściłem pod moim herbem biskupim, jak też w dewizie świętego Piusa X: Et nos credidimus caritati — „Myśmy uwierzyli miłości” (1 J 4, 16) i Instaurare omnia in Christo — „Wszystko odnowić w Chrystusie”. Credidimus caritati: czymże innym może być miłość jak nie ucieleśnieniem Słowa Bożego, posłaniem, które Bóg pragnie wypełnić wśród nas, posłaniem dobroci, miłości, miłosierdzia przez zbawienie, przez Krzyż, przez Jego świętą Ofiarę? To jest miłość, w którą wierzymy, wierzymy w Jezusa Chrystusa, który się narodził, który umarł na krzyżu, który zmartwychwstał dla zbawienia naszych dusz. I chcemy zbudować Królestwo Naszego Pana Jezusa Chrystusa; jest to dewiza świętego Piusa X, naszego świętego patrona, świętego patrona naszego Bractwa. Umiłowani bracia, to jest światło, które oświetlało czterdzieści lat mojej posługi biskupiej.
Podczas tych czterdziestu lat okoliczności były zgoła bardzo różne, kiedy pomyślę o 15 latach, które spędziłem w Dakarze, gdzie byłem biskupem, a potem także delegatem apostolskim na francuskojęzyczną Afrykę, następnie zaś o latach, które nastąpiły potem. Piętnaście lat w Dakarze były to, mogę powiedzieć, lata cudowne, cudowne, bo pełne łaski. Podczas tych lat, kiedy znów nastał spokój”[1], kiedy znów był pokój, na misjach zapanował szczególnie korzystny klimat dla Królestwa Naszego Pana Jezusa Chrystusa. Rządy nie stwarzały na ogół trudności, a nawet raczej popierały w większości nasze szkoły, nasze dzieła, a tym samym nasze apostolstwo. I tak doszło do tego, że te diecezje, których liczba w ciągu jedenastu lat, jakie spędziłem w Afryce jako legat apostolski, wzrosła z 34 do 62, nadzwyczaj się rozwinęły wskutek żarliwości religijnej misjonarzy, wskutek żarliwości religijnej biskupów, wskutek coraz większej liczby seminariów i dzieł religijnych. Było bardzo dużo powołań, seminaria się zapełniły, z Rzymu, z Kanady przybywały siostry zakonne, aby pomagać w głoszeniu Ewangelii, były też miejscowe, afrykańskie siostry zakonne. Było ze wszech miar pocieszające, kiedy podczas moich wizytacji stwierdzałem ów ogromny, wspaniały rozwój, w pokoju, w jedności, w wierze, w wierze katolickiej. Nie było problemów, nie było sporów, nie było podziałów. Ale po owych piętnastu latach w Dakarze, u schyłku tych lat, zostałem powołany przez papieża Jana XXIII do współpracy w centralnej komisji przygotowującej Sobór. Tak więc niejeden raz jeździłem do Rzymu, aby uczestniczyć w owym imponującym zgromadzeniu 70 kardynałów, 20 arcybiskupów i biskupów i 4 generałów zakonów. Często papież sam przewodniczył tym spotkaniom, których celem było przygotowanie Soboru. I muszę powiedzieć, że wówczas ten ideał, to światło, które oświetlało moje posługiwanie biskupie, zostało mocno przyćmione. Podczas tych spotkań, podczas dyskusji, kiedy to czasami dało się odczuć sprzeczności występujące między kardynałami, muszę stwierdzić, że w Kościele powiał nowy wiatr, wiatr, który prawdziwie nie wydawał mi się powiewem Ducha Świętego. Kiedy na żądanie Stolicy Apostolskiej złożyłem moje funkcje jako arcybiskup Dakaru, aby 1962 objąć godność biskupa Tulle, w 1962, właśnie podczas przygotowywania Soboru, który został otwarty w październiku 1962, przeżyłem to, że również w tej diecezji w Tulle panowała inna atmosfera niż w Dakarze i że wyraźnie uwidoczniły się poważne trudności wewnątrz Kościoła Świętego. W tej diecezji, w przeciwieństwie do tego, co widziałem w Afryce, dało się zauważyć pewne zniechęcenie, spadek powołań, zamykanie seminariów. Mój poprzednik, biskup Chassagne, opowiadał mi, że od kilku lat zamyka się rokrocznie domy zakonne, zamyka się szkoły katolickie, siostry opuszczają szpitale. Wielki ból, wielkie zakłopotanie ogarniało tych dobrych kapłanów, ponieważ kapłani byli bardzo pobożni, bardzo gorliwi, ale wobec tego zanikania robotników w winnicy odczuwali coś w rodzaju fatum, które wisiało nad tą diecezją, a także nad innymi. I powiał nowy wiatr: Trzeba wyjść do świata, trzeba wyjść z naszych zakrystii, trzeba zmienić naszą liturgię, jeśli chcemy iść z duchem czasu, jeśli chcemy, aby nas słuchano. Trzeba przyswoić sobie idee tego świata, świata pracy. I tak doszło do pojawienia się księży-robotników. Podczas konferencji biskupów w Bordeaux, w której brałem udział, ponieważ arcybiskup Bordeaux przewodniczył obszarowi południowo-wschodniemu, po raz pierwszy postawiono wówczas pytanie, które wydało mi się wprost nie do wiary, niesłychane: „Czy nasi kapłani muszą jeszcze nosić sutanny?” Mimo iż wszyscy nasi kapłani nosili sutanny! Nie było mowy o tym, żeby je zdjęli. Nigdzie. To biskupi zadali to pytanie, a arcybiskup odpowiedział: „Och, myślę, rzeczywiście, że byłoby znacznie lepiej, gdybyśmy zdjęli sutanny?” Poczułem powiew nowego ducha, nowego ducha odwrotu od Naszego Pana Jezusa Chrystusa. Albowiem sutanna jest symbolem. Oczywiście że można być dobrym kapłanem również bez sutanny. Ale ona jest symbolem, symbolem ducha Naszego Pana Jezusa Chrystusa, ducha ubóstwa, ducha wyrzeczenia, ducha czystości. A cóż innego głoszą kapłani jak nie te cnoty? Cnotę ubóstwa, posłuszeństwa, czystości, pokory, wyrzeczenia, czego wzorem i symbolem jest sutanna. Zrezygnowanie z sutanny oznacza w oczach wiernych, w oczach ludzi w pewnym sensie zrezygnowanie z ideału Naszego Pana Jezusa Chrystusa, którego nasi wierni potrzebują, aby wytrwać w cnocie. To wszystko były złe znaki.
A zatem Sobór odbywał się następnie w nowym duchu, w duchu, który jest nastawiony na świat, w duchu wolności, w duchu demagogii, objawiającym się jako duch kolegialności i burzącym pojęcie autorytetu. Nie można było dłużej podtrzymywać autorytetu, nie będąc zmuszonym do pytania wszystkich podwładnych o zdanie. A ci podwładni byli uprawnieni, jak mówi dekret o ludziach zakonu, do uczestnictwa w podtrzymywaniu autorytetu. Jak można podtrzymywać autorytet, skoro musi on prosić wszystkich członków, aby uczestniczyli w podtrzymywaniu autorytetu? Właśnie to było jedną z charakterystycznych cech Soboru. Biskupi zwrócili się przeciwko autorytetowi papieża, przeciwko autorytetowi biskupa, przeciwko wszelkim autorytetom, nawet przeciwko autorytetowi ojca rodziny, a przez to także przeciwko autorytetowi generała kongregacji.”
Tak więc duch naszego Pana Jezusa Chrystusa został zastąpiony przez innego ducha, ducha z piekła rodem. Ponieważ duch jest niewidoczny, posoborowy „Kościół” uważa go za Ducha Św. bo nie potrafi odróżnić Boga od diabła.
"I nic dziwnego. Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości." 2Kor  11: 14
Umiłowany uczeń Pana Jezusa upomina nas: "Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie! Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca." 1J 2:15  



[1] Po drugiej wojnie światowej, która wywarła także silne skutki w Senegalu.

wtorek, 16 stycznia 2018

Dwie drogi do wyboru

Każdy człowiek ma wolną wolę i może wybrać wieczność dla siebie dobrą lub złą. Żeby iść do piekła nie trzeba robić nic. Żeby się zbawić należy się mocno starać. Św. Piotr napisał: 1P 4:18 "A jeśli sprawiedliwy z trudnością dostąpi zbawienia, to bezbożny i grzesznik gdzież się znajdą?" Słowa Pana Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Mt 7:13 "Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą."
W Dzienniczku św. Faustyny czytamy: (Dz. 153)
W pewnym dniu ujrzałam dwie drogi: jedna droga szeroka, wysypana piaskiem i kwiatami, pełna radości i muzyki, i różnych przyjemności. Ludzie szli tą drogą, tańcząc i bawiąc się - dochodzili do końca, nie spostrzegając, że już koniec. Ale na końcu tej drogi była straszna przepaść, czyli otchłań piekielna. Dusze te na oślep wpadały w tę przepaść; jak szły, tak i wpadały. A była ich tak wielka liczba, że nie można było ich zliczyć. I widziałam drugą drogę, a raczej ścieżkę, bo była wąska i zasłana cierniami i kamieniami, a ludzie, którzy nią szli [mieli] łzy w oczach i różne boleści były ich udziałem. Jedni padali na te kamienie, ale zaraz powstawali i szli dalej. A w końcu drogi był wspaniały ogród, przepełniony wszelkim rodzajem szczęścia, i wchodziły tam te wszystkie dusze. Zaraz w pierwszym momencie zapominały o swych cierpieniach. (Dz. 153)
Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki. Rodzaje mąk, które widziałam: pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga; drugie - ustawiczny wyrzut sumienia; trzecie - nigdy się już ten los nie zmieni; czwarta męka - jest ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym; piąta męka - jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje; szósta męka - jest ustawiczne towarzystwo szatana; siódma męka - jest straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa. Są to męki, które wszyscy potępieni cierpią razem, ale to jest nie koniec mąk. Są męki dla dusz poszczególne, które są mękami zmysłów: każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny i nie do opisania sposób. Są straszne lochy, otchłanie kaźni, gdzie jedna męka odróżnia się od drugiej; umarłabym na ten widok tych strasznych mąk, gdyby mnie nie utrzymywała wszechmoc Boża. Niech grzesznik wie: jakim zmysłem grzeszy, takim dręczony będzie przez wieczność całą. Piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma piekła, albo tym, że nikt tam nie był i nie wie, jak tam jest.
Ja, siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest. O tym teraz mówić nie mogę, mam rozkaz od Boga, abym to zostawiła na piśmie. Szatani mieli do mnie wielką nienawiść, ale z rozkazu Bożego musieli mi być posłuszni. To, com napisała, jest słabym cieniem rzeczy, które widziałam. Jedno zauważyłam: że tam jest najwięcej dusz, które nie dowierzały, że jest piekło. (Dz. 741).

Wybór drogi należy do Ciebie.

piątek, 12 stycznia 2018

Gwiazda betlejemska czyli sprawdzian naszej wiary

„A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny.”
Powyższe nieomylne Słowa Boże sprawiają, że są papierkiem lakmusowym naszej Wiary i naszego zdroworozsądkowego myślenia. Bo jakie to ciało niebieskie może wykonywać takie rzeczy, jak zatrzymanie się nad konkretnym miejscem, a przecież nawet najbliższy nam księżyc nie potrafi się zatrzymać, tylko właściwie stoi cały czas i trudno powiedzieć, czy w danym momencie stoi nad Londynem, Paryżem, Warszawą albo Moskwą?
A Gwiazda, o której mówi Słowo Boże wskazała konkretne niewielkie miejsce i nie była widoczna dla wszystkich, a tylko dla niektórych.
Na początku XIX w. Bóg chcąc ratować upadającą wiarę w Niemczech mocno zranioną przez protestantyzm, dał objawienie prostaczce Annie Katarzynie Emmerich. Wyjaśnia ono w jaki sposób odbywało się to, o czym mówi Pismo Święte a w co wskutek upadku wiary, niewielu wierzy, bo potępiona przez św. Piusa X w encyklice Pascendi „wiara modernistyczna” nie odróżniająca rzeczy przyrodzonych od nadprzyrodzonych powoduje zwalczanie wiary, bowiem najczęściej modernista mówi: „to w co wierzyliście dotychczas jest złe, to nie jest dojrzała wiara” i następuje wymazanie wiary u tych, którzy jeszcze ją mieli i zastąpienie jej zasadą: „Sami nie wiemy w co wierzymy”.

Polecam więc objawienie o Trzech Królach i gwieździe Betlejemskiej, aby umocnić wiarę u tych, którzy utracili ją uczestnicząc w posoborowych „Mszach” które prowadzą do utraty wiary, a przecież „bez wiary nie można podobać się Bogu”. Hbr 11.6
Tym bardziej, że na początku każdego roku szczególnie niszczona jest wiara, której i tak nie ma nawet na lekarstwo przez „modlitwy o jedność chrześcijan, „Dzień dialogu z Judaizmem” a nawet „Dzień islamu w Kościele katolickim”!!!

czwartek, 11 stycznia 2018

Moje wspomnienie

W telewizyjnej grze o milion, istnieje koło ratunkowe 50:50.  Jest to jedno z pewniejszych kół. Przypomina mi ono sytuację z pewnego letniego wieczoru, gdy jako nastolatek razem z kolegami zastanawialiśmy się, czy to, co Oni mówią jest prawdą. Oni, czyli kapłani Kościoła wtedy jeszcze katolickiego, choć wiary już w nim nie było, bo był to czas krótko po bandyckim SW II. i ponad sto lat od wypuszczenia z piekła Lucyfera. Ale Oni, to również rodzice, a przede wszystkim babcie, bo dziadków nigdy nie znałem. Babcie, bo rodzice też nie mieli już tej wiary, jak ich rodzice. Dlatego takie wyrażenia: „czy ty się Boga nie boisz? co ty wyprawiasz? na tzw. różne wariackie pomysły, nowoczesne wyrażenia (tzw. nowomowa) jak ty wyglądasz? ( o modzie, uczesaniu) jak wy możecie słuchać tych ryków ?  ( o tzw. muzyce młodzieżowej lat 60.!) padały głównie z ust babci i innych starszych osób mających wiarę, wyraźnie zdegustowanych zachowaniem dzieci mojego pokolenia i tzw. rewolucji obyczajowej lat 60.
Tak więc stawialiśmy sobie pytanie o drogę na dalsze życie, o wieczność, o tym, co po śmierci, jak chyba wszyscy sobie kiedyś zadają. Jako argument za, przytaczaliśmy świadectwo ówczesnego prezydenta Francji męża stanu de Gaulle’a, który podczas wizyty w Związku Sowieckim, jako praktykujący katolik, zażądał możliwości udziału w niedzielnej Mszy św. I jak podało RWE, umożliwiono prezydentowi Francji udział w katolickiej Mszy św., specjalnie dla Niego otworzono drzwi kościoła w kraju, który programowo walczył z wiarą.
Ale przykład jednego człowieka nie wystarczał, dlatego zastanawialiśmy się, czy to co Oni mówią jest prawdą, bo tu kusi świat, a Oni mówią, że świat to wróg i marność, że to nie podoba się Bogu jak napisał  św. Jan. (1J1.15-17)
I wtedy, w ten pogodny wieczór, gdy na bezchmurnym niebie widać było mnóstwo gwiazd, na pytanie, czy Oni mówią prawdę – mieliśmy oczywistą odpowiedź: albo jest prawdą, albo nie jest prawdą –  czyli 50:50!
Zaczęliśmy od założenia, że jeśli to nie jest prawdą -  w takim razie nie będzie takiej sytuacji, że w chwili śmierci, ten, który nie słuchał Kościoła, nie umartwiał się, nie szedł wąską drogą i przez ciasną bramę, żył tak jakby piekła nie było, czyli tak jak żyje dzisiaj cały świat, taki nie powie temu, co żył po katolicku, nie powie: i po co ci to było, po co się umartwiałeś?, po co rezygnowałeś z różnych przyjemności, światowej muzyki, filmów, po co ci to było, przecież tu nic nie ma, nie ma sądu i życia pozagrobowego.  
Na taki scenariusz przypadało 50 % szans.
Ale jeśli Oni mówią prawdę i rzeczy ostateczne człowieka:
1. śmierć
2. sąd.
3. niebo albo piekło
są oczywiste, to aż strach pomyśleć, bo przecież słyszeliśmy o biedaku Łazarzui bogaczu, o szczęściu wiecznym Łazarza i o tragicznym losie bogacza.
Na taki scenariusz też przypadało 50 % szans.
Takie wspomnienia budzi we mnie koło ratunkowe 50:50 w grze o milion.
Ale życie to nie gra i choćby wygrać wszystkie skarby świata, a na duszy szkodę ponieść, co to jest wobec wieczności?  Życie to nie gra, ale walka, nawet nie na śmierć i życie doczesne, ale o życie wieczne, albo potępienie w piekle!
Albo jesteś w armii Boga, albo w armii Szatana! Jeśli nie wiesz o tej walce, jesteś ofiarą szatana, którego zwycięstwem jest to, że ludzie nie wierzą w Jego istnienie!
Jednocześnie uświadamiam sobie, że ostatnim pokoleniem, które miało jeszcze wiarę, było pokolenie naszych babć i dziadków, tzn. osób urodzonych w XIX w. i zmarłych przed bandyckim SW II, a w każdym razie przed spustoszeniem, jakie wprowadził w Kościele.
Nasi rodzice, nawet ci starsi urodzeni na początku XX wieku, nie mieli już tej Wiary, albo była w zaniku. Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek widział moje śp. Babcie: Annę i Martę, z odkrytą głową! W chustce na głowie Babcia chodziła nie tylko do kościoła, ale zawsze, bo tak nakazywała odwieczna moda dla kobiet zamężnych. Tylko panny mogły mieć odkryte głowy. Przestrzegano tego zwyczaju, bo był odwieczny i sankcjonował porządek, no i w Fatimie Matka Boża powiedziała, że niektóre mody (nowoczesne) bardzo obrażają Zbawiciela. O mojej śp. Mamie pamiętam, że nie zawsze chodziła z nakryciem na głowie, tak jak większość kobiet pokolenia moich śp. Rodziców. To było już inne pokolenie, bardziej nowoczesne, które zrzuciło słodkie jarzmo Przykazań Bożych, przede wszystkim dlatego, że oni Jego zdetronizowali.
Wreszcie moje pokolenie, oraz nieco starszych i młodszych, które jest pokoleniem bez wiary, a nasze dzieci, czyli tzw. pokolenie JP2, jest pokoleniem, które nawet nie wie, po co się żyje.
W ten sposób udało się Lucyferowi opanować wszystko.

Ale jest też inne wspomnienie, za sprawą pięknego katolickiego kazania ks. Antoniego Langera „ O Kościele” którego już nie ma, bo moderniści zrujnowali Go dokładnie.

„Cała ziemia w podziwie spogląda na bestię” (Apok. 13, 3)