niedziela, 27 maja 2012

Memento mori!


Kościół Katolicki za przykładem założyciela naszego Pana Jezusa Chrystusa zawsze nauczał o dobrym przygotowaniu do śmierci, bowiem dobre przygotowanie do śmierci, jest gwarancją zbawienia. Pismo Święte mówi:  "Cokolwiek czynisz, pamiętaj o końcu, a nigdy nie popełnisz grzechu." Syr 7:36, a sam Pan Jezus  opowiedział opowieść o pannach mądrych i głupich Mt 25.1-13. Na podstawie tej przypowieści powstał  wydany w 1899r. „Pamiętnik dla Dziewicy chrześcijańskiej, która żyjąc w świecie, chce Bogu służyć”, którego fragment polecam, by każdy, kto nie jest ślepy, mógł sam ocenić do jakiej głupoty doprowadziło „Nie lękajcie” i „Róbta co chceta” zamiast bojaźni Bożej.
Dziewica. Panie, usłyszałam głos Twój, i zostałam przejęta bojaźnią, rozmyślałam o wyrokach Twoich i zbladłam z przestrachu. Powiedziałeś przez usta Twego Boskiego Syna: Bądź doskonałą, jako Twój Ojciec Niebieski doskonałym jest. Jakaż wzniosłość! Jakaż wielkość! A jakże ją osiągnąć?
Takie słowa sto lat temu wydawały się bardzo trudne do spełnienia, dzisiaj sytuacja jest nieporównanie gorsza, że prawie niemożliwe jest żyć po katolicku w tym pogańskim świecie, gorszym niż za czasów potopu.
Pan Bóg. Uspokój się, moja córko, Królestwo Niebieskie gwałt cierpi, i tylko ci, którzy ten gwałt podejmują, posiądą je. . Pomnij, że łaska moja jest przemożna.
Kto dzisiaj tak robi, szczególnie, że głównym źródłem Łaski Bożej jest Msza św. Wszechczasów, odprawiana w tak nielicznych miejscach?
O środkach dojścia do doskonałości
Pan Bóg. Córko moja, chcesz być doskonałą? Rozszerz twoje serce, a ja je napełnię. Miej głód i pragnienie sprawiedliwości, a będziesz nasyconą. Pragnij, proś, a odbierzesz łaskę rozpoznania. Pragnij, a duch mądrości spocznie na tobie. Jeżeli pragniesz doskonałości gorąco, to pragnienie samo będzie dla ciebie potężnym bodźcem do zdobywania jednej cnoty po drugiej, aż wnijdziesz na szczyt góry Syjonu, gdzie cieszyć się będziesz ścisłym połączeniem z Bogiem twego serca. Pragnij więc gorąco, bądź stałą w postanowieniach, odnawiaj te pragnienia i postanowienia co dzień, każdej chwili, a tym sposobem wkrótce rozgrzejesz miłością Bożą.
Córko moja, chcesz być doskonałą? Ucz się podobać mi we wszystkich uczynkach. Niech czysta intencja miłości i upodobania mego, zawsze je poprzedza i im towarzyszy. Jeżeli starać się będziesz postępować zawsze i we wszystkim z tym samem pragnieniem, aby mnie się przypodobać, będę wiedział, że mnie miłujesz z całego serca, z całej duszy, ze wszystkich sił twoich. Wtedy życie twoje będzie doskonałe, bo kto miłuje ten wypełnia przykazania. Strzeż się, moja córko, okazywać doskonałość twoją przed ludźmi, dla próżnej chwały; może by ci się to udało, ale wtedy wyrzekłabyś się doskonałości. Staraj się, córko moja, unikać w mej służbie najmniejszej opieszałości. Kto służy Bogu niedbale, dalekim jest od doskonałości.
Córko moja, chcesz być doskonałą? Zachował się we wszystkich sprawach tak, jak gdyby każda z nich była ostatnią tego życia, jak gdybyś miała po jej spełnieniu umrzeć. O, gdybyś tak czyniła, moja córko! Z jaką gorącością przyjmowałabyś Komunię św.! Jak gorzkimi łzami opłakiwałabyś twoje grzechy! Jak nabożnie modliłabyś się! Abyś się stała doskonałą, córko moja, nie żądam od ciebie rzeczy wielkich, niemożliwych. Jesteś chrześcijanką, obowiązkiem twoim jest modlić się, rozmyślać o moim przykazaniu, rachować się w sumieniem, przystępować do Sakramentów św., pełnić miłosierdzie. Czyń to wszystko dobrze, a będziesz doskonałą.
Jeśli chcesz być doskonałą, przypomnij sobie często, moja córko, na co jesteś na świecie, dla czego zostałaś wyniesioną do wzniosłej godności chrześcijanki. Czy nie dla tego, aby mnie się podobać, i osiągnąć swoje zbawienie z większą pewnością? Bezustannie pobudzana tą myślą, czyń wszystko gorliwie, przezwyciężaj twoją ociężałość, poskramiaj twoje zachcianki, powściągaj miłość własną, zwalczaj złe skłonności, ukrzyżuj pożądliwość zmysłowości!
Niestety dzisiaj jest to prawie niemożliwe, gdy zewsząd zalewa nas potop grzechu i nieczystości, a nie ma kogo, by z tym walczył.
Dlatego tak wiele ludzi wpada do piekła jak ulewny deszcz.
O małej liczbie wybranych
Pan Bóg. O córko moja! Jak małą jest liczba dziewic chrześcijańskich, które wchodzą ciasną bramą i idą ścieżką wąską! A przeciwnie jak wielką jest liczba tych, które zboczyły z dróg swoich! Chodź i patrz: zaprawdę zeszły z drogi te panny głupie i ślepe, które zapominając o świętości swych ślubów, poświęcają cały czas próżnością, strojom i zabawom, te panny pyszne i próżne, które zarozumiałe na swoją urodę i swój majątek, przepełnione są miłością własną, a pogardą dla drugich. Teraz zdają się być wyniesione jak cedry Libanu, ale niedługo ujrzą się pogrążone na dnie przepaści razem z szatanem, swym ojcem i wzorem. Zaprawdę, zeszły z drogi te panny nierozumne, które nie są już moimi służebnicami, odkąd starają się podobać ludziom, które wzdychają do zaszczytów ziemskich i które żywią w swym sercu grzeszną miłość świata. Ponieważ roztrwoniły olej łaski i lampy ich zgasły, zostaną wykluczone z uczty weselnej, a ja im powiem: „Nie znam was”.
Zaprawdę zeszły z drogi te dziewice nieroztropne, które się oddają wielkim rozkoszom świata, które smakują tylko w rzeczach ziemskich i przywiązują się do dóbr przemijających i błahych; w godzinę śmierci stracą tę ziemię, którą ukochały całym sercem, a nie znajdą nieba, którego nie chciało im się szukać. Zaprawdę zeszły z drogi te dziewice lekkomyślne i bezczynne, które oddawając się bezustannie próżnym rozmowom, wizytom płochym i nędznym uciechom, spędzają dni nie czyniąc nic, lub czyniąc co takiego, co żadnej wartości nie ma. Gdy Pan Winnicy przyjdzie, nie będzie miał zapłaty dla nich.
Zaprawdę z drogi zeszły te dziewice płoche nierozważne, które nie należąc do tego świata, miłują tylko świat, mówią tylko o świecie, chwały szukają tylko w próżnościach świata i podobają sobie tylko w marnościach i uciechach świata. Ponieważ cieszą się ze światem, nie będą miały cząstki w królestwie Chrystusa. Zaprawdę z drogi zeszły te dziewice oziębłe i niedbałe, które nie zstępują nigdy do wnętrza swego serca, by się przekonać o swym ubóstwie i nędzy, a które całą swoją sprawiedliwość zasadzają na unikaniu największych zbrodni. Nie zostaną przypuszczone do uczty niebieskiej, bo w sercu mym wywołują wstręt i obrzydzenie. Zaprawdę nie idą drogą dobrą te dziewice nieludzkie, bez miłosierdzia i współczucia dla moich biednych i cierpiących członków, rozpraszające dobra, które im powierzyłem, na zbytki, próżności i rozkosze. Kiedyś w gniewie im powiem: „Idźcie ode mnie przeklęte w ogień wieczny”.
 Staraj się córko moja, wejść bramą ciasną, pracuj bezustannie, aby zapewnić twe powołanie dobrymi uczynkami wszelkiego rodzaju. O! Moja córko, niech ta straszliwa prawda, że „mało jest wybranych” przeniknie twą duszę głęboką a zbawienną bojaźnią. Drżyj, moja córko, bo między ostatnimi będzie wiele takich, które będą pierwszymi, a między pierwszymi wiele takich, które będą ostatnimi. Drżyj, córko moja, bo wiele będzie takich, które przyjdą z daleka, ze wschodu i zachodu, i zasiędą z Abrahamem, Izaakiem i Jakóbem w Królestwie Niebieskim, a dzieci królestwa będą wrzucone do ciemności zewnętrznych. O gdyby serce twoje było mocno przejęte tą straszną prawdą, nie grzeszyłabyś więcej, a o zbawienie twoje starałabyś się z bojaźnią i z drżeniem. Rozmyślaj o tym bezustannie, a wtedy biodra twoje będą zawsze przepasane, i zawsze w rękach będziesz miała lampę gorejącą, by wyjść naprzeciw Oblubieńcowi, którego przyjście nie zaskoczy cię niespodziewanie.
O śmierci
Pan Bóg. Gdzie jest człowiek, który żyje wiecznie, a nigdy nie ogląda śmierci? Niema takich wcale, córko moja, a doświadczenie uczy, że wszyscy bez wyjątku podlegają śmierci. Ty także córko moja, chociaż należysz do narodu świętego, ludu wybranego Izraela, umrzesz jak inni ludzie i umrzesz,  nie wiedząc ni dnia ni godziny, ani w jaki sposób umrzesz. Śmierć zbliża się do ciebie, córko moja, szybkim krokiem, a wkrótce i ty należeć będziesz do jej ofiar. Może nie zważasz na to i nie widzisz, może myślisz, że ona jeszcze bardzo daleko od ciebie, a tymczasem tylko jedna chwila cię od niej oddziela. Wkrótce powali cię u nóg swoich, a na cóż ci się wtedy przyda, że cię znał i poważał świat cały, jeżeli zaniedbałaś zbawienia swej duszy?
Jakże ci się wtedy oczy otworzą, gdy usłyszysz głos straszliwy: Nie ma już więcej czasu dla ciebie, a nie ma już czasu. – Wtedy poznasz, że dni najdłuższego życia i przeszły jak cień. Wtedy bogactwa i honory, uciechy i rozkosze wydadzą ci się próżnymi, błahymi. Wtedy przyznasz, że to nie rozum przywiązywać się do dóbr, które śmierć wbrew twej woli, w jednej chwili ci wydrze.
Wtedy poznasz, że prawdziwą mądrością jest skarbić sobie skarby w niebie. Wtedy jęczeć będziesz nad utratą tylu łask, nad odtrąceniem tylu natchnień dobrych, nad pogardą tylu rad zbawiennych. Wtedy rozpaczać będziesz, że nie zapewniłaś sobie swego powołania dobrymi uczynkami, i że się nie ubiegałaś o najwyższą doskonałość. Wtedy grzechy twoje podniosą się przeciwko tobie i staną ponad oczami twymi jakoby wojsko groźne, a dusza twoja przejęta będzie strachem i trwogą. Wtedy zadrżysz nawet wobec sprawiedliwości twojej, a przestrach twój będzie wielki, bo nie będziesz wiedziała, czy zasłużyłaś na łaskę, czy na gniew. Wtedy ujrzysz niedostatki twych uczynków, które ci przedtem nierozwaga jako dobre i sprawiedliwe ukazywała. Po największej części spostrzeżesz w nich pożądliwość oczu i pychę żywota, a mało znajdziesz dobrych i doskonałych.
Wtedy spostrzeżesz te nadzwyczajne wymysły zmysłowości, próżności w strojach, bezczynność twego życia, niedostatki twych modlitw, skąpstwo twych jałmużn, zgorszenie twych rozmów, niesprawiedliwość w pragnieniach, zazdrość i złośliwość względem tych, których nie lubiłaś, obojętność w ćwiczeniach pobożnych, niedokładne spowiedzi, świętokradzkie Komunie. Cóż wtedy powiesz nieszczęsna? To co powiesz wtedy, moja córko, powiedz sobie dzisiaj, a będziesz zabezpieczoną.
Szczęśliwy, stokroć szczęśliwy, kto ma zawsze przed oczami godzinę swej śmierci. Taką była mądrość moich świętych, starali się oni bezustannie i w rozmaity sposób przypominać sobie śmierć, jedni przypatrując się grobom i kościom zmarłych, inni kładąc się w trumnie.
Ale nie potrzebujesz, córko moja, uciekać się do takich środków, by sobie przypominać śmierć. Czyż jest choć jeden dzień, w którym byś nie odebrała jednaj nauki o śmierci? Tu spotykasz kapłana, idącego dysponować konającego, tam słyszysz głos dzwonu, który ogłasza śmierć drugiego, dalej spostrzegasz pochód towarzyszący nieboszczykowi, by mu oddać ostatnią przysługę. Tu opowiadają ci o ostatniej woli bogacza, jak podzielił swoje dobra, które dopiero co opuścił, tam rozmawiają o wojnie, gdzie całe armie wyginęły. Zresztą gdzie tylko stąpisz, depcesz po popiołach twoich przodków, ciągle oddychasz między chorymi, umierającymi i umarłymi, których grzebią. Nawet sen, odpoczynek, pożywienie, które codziennie przyjmujesz, wszystko ci mówi o śmierci, bo dla tego się do tych rzeczy uciekasz, by się zasłonić przed śmiercią. Jednym słowem śmierć wszędzie przedstawia się twoim oczom pod tysiącem różnych postaci.
Szczególnie dzisiaj, gdy tyle różnych wypadków, kataklizmów, a świat zapomina o śmierci i promuje tylko ludzi szczęśliwych, młodych, którzy jednak nie wiedzą, po co się żyje.
A posoborowy „Kościół” zamiast głosić kazania o śmierci, zbratał się z tym światem, dlatego nie jest już Kościołem Bożym ale światowym. Ponieważ władcą tego świata jest Szatan, dlatego „Kościół” posoborowy czci diabła zamiast Boga.
O sądzie ostatecznym
Pan Bóg. Zrozumiej dobrze co mówię, byś w tym dniu gniewu była bezpieczną i szczęśliwą.
Mówiłem ci często, córko moja, wzgardź światem, bo świat przeminie z wszystkimi swymi pragnieniami, nie kochaj świata, ani tego co on obejmuje, bo postać tej ziemi przeminie. Czy chcesz, córko moja, zachować przykazania, które ci tyle razy powtarzałem? Czy chcesz okiełznać zepsutą naturę, która cię z takim gwałtem ciągnie do rzeczy zmysłowych? Przypominaj sobie często tę ostatnią godzinę, gdy ogień zniszczy żywioły i świat cały.
Wyobrażaj sobie często, że już widzisz znaki okropne na słońcu, księżycu i gwiazdach, że czujesz wielkie trzęsienie ziemi, że słyszysz szum bałwanów morskich i głos straszliwy trąby, wtedy bez wątpienia usychając ze strachu w oczekiwaniu sądu nadchodzącego, twój stary człowiek nie będzie śmiał mieć tak gorących pożądań przeciwnych rozumowi. Z pewnością nie powiesz wtedy, dobrze nam tu na tej ziemi, zbudujemy tu sobie mieszkanie i uczynimy je rozkosznym, jeżeli uważać będziesz, że ten świat nie jest mieszkaniem trwałem. Zaprawdę nie uznasz za prawdziwe dobre królestw tego świata i ich chwał, gdy pomyślisz, że muszą zginąć. Zaprawdę nie będziesz sobie życzyła być czczoną i szanowaną od ludzi, gdy rozmyślać będziesz o dniu, w którym wszelkie ciało będzie poniżone. Zaprawdę nie będziesz się starała zbierać bogactw i skarbów, gdy pomyślisz, że bogactwa znikają w mgnieniu oka. Zaprawdę nie poświęcisz tyle dla ciała i krwi, gdy pomyślisz, że właśnie ciało karmione ze zbyt wielkim staraniem i miękkością będzie w dniu sądu największym nieprzyjacielem.
"Zabiegajcie więc o to, by obumarło w was to wszystko, co was pociąga ku ziemi, jak: rozpusta, lubieżność, złe żądze i chciwość - ta ostatnia jest zresztą pewną formą bałwochwalstwa." Kol  3: 5  
"Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie." Mt 7:21  
W „Kościele” posoborowym zbawienie nie jest możliwe, bo zamiast pełnić wolę Boga, pełni wolę diabła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz